Pierwszy tydzień naszej podróży spędzony w Hiszpanii, Brazylii i Argentynie odbywał się w iście szalonym tempie, natomiast wraz z wjazdem do Paragwaju zdecydowanie zwolniliśmy, a może raczej dostosowaliśmy się do rytmu życia tutejszych ludzi.
Wszyscy mówią że Paragwaj jest bardzo tanim krajem. To prawda. Ustaliliśmy nawet z Agatką, że gdyby nas ktoś, kiedyś, gdzieś w Ameryce Południowej okradł, to koniecznie trzeba wracać do Paragwaju, bo tutaj za 100 dolarów moglibyśmy kupić sobie nowe ubrania, komórki, plecaki, śpiwory, namiot, a i tak zostałoby jeszcze trochę pieniędzy na dobry obiad i hostel. Ludzie mówią, że w Paragwaju jest tak tanio dzięki niskim podatkom, ja poszedłbym o krok dalej i powiedział, że jest tak tanio, ponieważ nikt tutaj nie płaci żadnych podatków, a dostać paragon w sklepie to rzadkość jak wygrać w bingo, które swoją drogą jest tutaj bardzo popularne.
Właśnie ruszamy pociągiem na drugą stronę tego mostu i tym samym żegnamy się z Paragwajem. Niby zwykła czynność jak przejechanie pociągiem po moście, a jednak zawierają się w niej dwie ciekawostki.
Pierwsza z nich to stan kolejnictwa w Paragwaju. Połączenie między Paragwajskim miastem Encarnacion, a Argentyńskim Posadas jest jedynym funkcjonującym połączeniem kolejowym w całym Paragwaju, a trzeba pamiętać, że historia kolejnictwa liczy sobie tutaj ponad 150 lat. Dziś o starych dobrych czasach kolei świadczą wyłącznie szczątki torów, które co jakiś czas pojawiały się nam wzdłuż drogi łączącej Asuncion, a Encarnacion. Paragwaj ma ambicję aby odbudować infrastrukturę kolejową i co kilka lat, prezentowane są coraz to nowe plany budowy nowej sieci kolejowej, ale niestety częstotliwość powracania tematu odbudowy kolejnictwa, jest dość mocno skorelowany z cyklem odbywania się kampanii wyborczych, a jakie to może przynieść efekt.... Pewnie podobny jak stale powracający temat budowy elektrowni atomowej w Polsce.
Kolejną ciekawostką jest patron mostu, po którym wjechaliśmy do Argentyny. Wyniesiony na ołtarze jezuita Roch González de Santa Cruz był jednym z twórców państwa jezuicko-indiańskiego w Paragwaju w XVI wieku, o historii którego wspomniałem poprzednim wpisie. Roch González, za swoje zasługi na polu ewangelizacji Indian Guarani doczekał się nie tylko zaszczytnego patronatu nad tym pięknym mostem łączącym Paragwaj i Argentynę, nie tylko upamiętnienia na banknocie, nie tylko wyniesienia na ołtarze przez Jana Pawał II, ale także został patronem Yerba Mate, co dla tutejszych ludzi musi mieć kolosalne znaczenie.