Przed wyjazdem wszyscy trąbili, że wodospad Iguazu trzeba zobaczyć, że youtubowa blogerka zapłakała z wrażenia, że huk słychać z odleglóści 20 km, że OP Adam Szustak zdobył kolejny dowód na istnienie Boga itp. My byliśmy nastawieni sceptycznie. Jadąc przez Brazylię do miejscowości położonej przy wodospadach krajobraz przypominał raczej Lubelszczyznę niż tropiki, Argentyńczyk czeskiego pochodzenia ostrzegał, że nie padało od 2 miesięcy i jest mało wody, a będąc w pobliżu nie słyszeliśmy żadnego huku. Pocieszaliśmy się, że argentyńska gospodarka szaleje i za bilety nie zapłaciliśmy za dużo i nie wiele straciliśmy, a jednak....
Warto było męczyć się 18 godzin w samolotach i 30 kilka w autobusach aby dotrzeć w to miejsce. Teraz zastanawiamy się z Agatką czy jeszcze coś na tym wyjeździe zachwyci nas tak bardzo, czy może warto już spakować walizki i wracać do domu, bo wszystko co najlepsze już zobaczyliśmy.
Wodospad Iguazu to właściwie grupa 275 wodospadów rozciągająca się na szerokość ponad 2 km, a największym z nich jest właśnie ten byk, nazywany Garganta del diablo paszczą diabła. Nad samiutką paszczą, ktoś o wielkiej fantazji zrobił kładkę widokową, z której widok po prostu zabija. Strach jest tam podejść i zajrzeć w paszczę diabła, w która w każdej sekundzie wlewa się 1746000 litrów wody. Nasza Tatrzańska Siklawa na przelanie takiej samej ilości wody potrzebuje około godzinę. Jak ja ogromnie współczuję geotechnikowi, który przed wybudowaniem kładki musiał podpłynąć tutaj łódeczką i zrobić jakieś badania geotechniczne gruntu. Miał chłop odwagę.
Wodospad jest główną atrakcją wielkiego Parku Narodowego Iguazu, który po Brazylijskiej stronie liczy 1700 kilometrów kwadratowych, a po Argentyńskiej jeszcze dodatkowe 677 kilometrów kwadratowych. Park jest pełen egzotycznych zwierząt takich jak jaguary, mrówkojady, tapiry, tukany, ostronosy, oceloty i bóg wie co jeszcze, ale to nic dziwnego, przecież jesteśmy niemal w strefie międzyzwrotnikowej. Dziwne jest natomiast to, że sąsiedztwo parku narodowego zwłaszcza po Brazylijskiej stronie wygląda jakby idealna kopia Lubelszczyzny i do dziś nie mam pojęcia dlaczego tak jest.