Zaszalałam ostatnio z postem górskim wygrzebanym z przepastnego archiwum, to ciężko jakoś wrócić do miejskich tematów. Żeby przejście było łagodne, to pozostaniemy w klimatach pseudo-górskich. Mocno naciągane, ale co tam, trzeba być elastycznym :)
Weźmiemy dziś na tapet Stare Podgórze (a nie mówiłam, że będzie w klimatach?), do 1915 roku noszące dumne miano Wolne, Królewskie Miasto Podgórze. Ja się nie dziwię, że lokalni mieszkańcy protestowali przeciw włączeniu ich do Krakowa!
Uważam, że pod względem topograficznym to najciekawsza część miasta. Mogą z nią konkurować dzielnice zachodnie (szczególnie Zwierzyniec, na terenie którego znajduje się m.in. Lasek Wolski) czy Dębniki z Zakrzówkiem. Są to jednak tereny pierwotnie wiejskie, znajdujące się poza ścisłą miejską zabudową. W takich okolicznościach (przyrody) urocze zakątki zachwycają, lecz nie zaskakują. Tymczasem wysokie, pionowe skały wyrastające tuż przed oknami kamienic - jak na ulicy Rękawka - robią na mnie ogromne wrażenie.
Wszystko dzięki położeniu na wapiennych wzgórzach bogatych w krzemień (Krzemionki Podgórskie). Nasi przodkowie wydobywali go już w środkowym paleolicie, natomiast eksploatacja wapienia rozpoczęła się w średniowieczu. Ślady tej działalności można znaleźć w wielu miejscach Podgórza. W wyrobisku obok CH Bonarka utworzono mały rezerwat przyrody, skałki zobaczymy m.in. w Parku Bednarskiego i pod Wzgórzem Lasoty. Największe wrażenie robi nieczynny kamieniołom Liban, w którym nadal stoją olbrzymie piece do wypalania wapienia z XIX wieku.
Tę część miasta poznaję od około dwóch lat i raz na jakiś czas z przyjemnością wracam na znajome ścieżki. Tydzień temu zrobiłam sobie spacer trasą, którą dość dokładnie opisywałam wiosną zeszłego roku, dlatego dziś nie będę się nad nią zbytnio rozwodzić. Dłużej zatrzymamy się tylko na Placu Lasoty.
Można do niego dotrzeć kilkoma trasami, ja wybrałam tę prowadzącą przez Wzgórze Lasoty.
Ledwie kilka minut marszu od ruchliwego węzła komunikacyjnego wystarczy, by wejść na zbocze ukryte wśród drzew. Docieramy do pozostałości po kamieniołomie - pionowe skalne ściany służą obecnie za ścianki wspinaczkowe.
Tutaj moje zeszłoroczne znalezisko - płytki wąwóz (wyrobisko?), którego ściany porastają splątane korzenie.
Wkrótce wychodzimy na rozległy i płaski szczyt wzgórza. Zza drzew wyłania się kościół św. Benedykta, którego historia sięga XI wieku i fort Benedykt zbudowany przez Austriaków w ramach projektu Twierdzy Kraków. Mały kościółek cudem uniknął rozbiórki podczas tej akcji.
Jest i wiosna:)
Spoglądając w przeciwległą stronę na horyzoncie widzimy Kopiec Krakusa, u jego stóp wydrążono kamieniołom Liban (z naszej perspektywy niewidoczny). Wspaniały punkt widokowy!
Kościółek stoi niemal w najwyższym punkcie wzgórza, na samej krawędzi.
Wystarczy przejść na jego tyły i możemy obejrzeć spory kawałek miasta. Kilkadziesiąt metrów niżej, tuż przy urwisku biegnie ulica Rękawka. W zimie, gdy drzewa nie mają liści, z dołu widać białe ściany kościółka.
Ze wzgórza przechodzimy na wspomniany Plac Lasoty spokojną ulicą Stawarza. To wewnętrzna uliczka, jeżdżą po niej tylko mieszkańcy. Zarówno wzdłuż ulicy jak i wokół placu stoją okazałe domy i wille, które uwielbiam oglądać. Mam słabość do historii i architektury początku XX wieku i okresu międzywojennego. Dawno temu zwano to miejsce Placem na Zbóju - stała tu miejska szubienica. Później to położone na uboczu wzgórze z widokiem na panoramę Krakowa upodobali sobie bogaci i znaczący mieszkańcy Podgórza.
Lokalizacja jest cudowna - kilka kroków od Wzgórza Lasoty, tuż przy Parku Bednarskiego urządzonego w byłym kamieniołomie. Blisko centrum a jednocześnie na uboczu. I wysoko - nawet taki zwykły spacerowicz jak ja może uszczknąć kilka widoczków.
Najbardziej lubię oglądać domy. Każdy jest inny, wyjątkowy - z własną historią. Odkąd tu przychodzę, to myślę zawsze o tym samym - gdybym miała bardzo dużo pieniędzy i taką możliwość, to kupiłabym którąś z tych willi z historią i widokiem na Kraków w pakiecie.
Bardzo chciałabym je wszystkie pokazać, ale z tym jest problem - wstydzę się fotografować czyjeś domy. Jakbym zaglądała ludziom przez okna. Kombinuję zawsze jak koń pod górę - np. udaję że wcale nie robię zdjęć tylko coś oglądam w telefonie.
Albo chowam się za drzewami i potem wychodzi takie coś...
W efekcie z Placu Lasoty przynoszę zazwyczaj niewiele zdjęć - jest jednak wyjątek.
Na rogu placu, u wylotu ulicy Parkowej stoją dwa domy, dla których warto się przełamać. Willa Julia z 1903 roku (po prawej) i willa Mira tuż obok. Po lewej stronie widać wieżę kościoła pw. św. Józefa przy Rynku Podgórskim. Znajduje się dużo niżej.
Tutaj stoję zawsze najdłużej, jak stalker :)
Willa Mira ma iście gotycki klimat, nawet w pełnym słońcu.
Czytałam trochę o historii domów przy Placu Lasoty, podobno w wielu z nich wciąż widać i czuć klimat epoki, w których powstały. Mira została zbudowana w 1896 roku, pomieszczenia mają niemal 4 metry wysokości. Bardzo chciałabym ją kiedyś obejrzeć od środka.
Z Placu Lasoty można zejść do miasta m.in. malowniczą i stromą ulicą Tatrzańską, znaną z "tęczowych schodów". Tego dnia je sobie odpuściłam i pomaszerowałam w dół ulicą Parkową.
W dół, czyli pod kościół i na Rynek Podgórski.
Stąd już niedaleko nad Wisłę.
Nie godzi się kończyć spaceru w takim miejscu - przejdźmy się jeszcze kawałek i zbierzmy kilka widoczków.
Znane krakowskie nadwiślańskie trio - nieczynny hotel Forum, czyli największy stojak na reklamę w mieście, diabelski młyn i balon widokowy.
W hotelu Forum bawiłam się na swojej studniówce :) Teraz działa tu klubokawiarnia Forum Przestrzenie, w lecie jest plaża, leżaczki, jedzenie, koncerty, muzyka. Całkiem przyjemne miejsce.
Mijamy kościół i klasztor na Skałce, które z takim zaskoczeniem odkryłam od innej strony ledwie tydzień wcześniej :)
I oto godne kadry finałowe, co z tego że oklepane. Pocztówki "Pozdrowienia z Krakowa" 💚