Czwarty dzień biegania z rzędu. Ten sam teren w Casteau, a za każdym razem zupełnie inne doświadczenie – jakby belgijska pogoda celowo pokazywała swoje kolejne oblicza. Niedziela była szara i medytacyjna, poniedziałek rozbłysnął złotym zachodem słońca, a dzisiejszy wtorek przyniósł deszcz, wiatr wiejący z prędkością niemal 20 km/h i jedno konkretne zadanie: tętno poniżej 142 bpm.
[ENG] The fourth consecutive day of running. The exact same grounds in Casteau, yet a completely different experience every time—as if the Belgian weather were deliberately showing off its various faces. Sunday was gray and meditative, Monday flared up with a golden sunset, and today, Tuesday, brought rain, winds gusting at nearly 20 km/h, and one specific task: keeping my heart rate below 142 bpm.
Po mocniejszym wczorajszym akcencie dzisiejszy trening był zdecydowanie spokojniejszy. To jedna z tych sesji, które na papierze wyglądają banalnie, ale w praktyce wymagają żelaznej dyscypliny. Cel? Utrzymać tętno poniżej 142 uderzeń na minutę przez cały czas. Założenie zrealizowałem w 94% – Garmin potwierdził średnią 138 bpm. Prawie idealnie. Aby to jednak osiągnąć, musiałem radykalnie zwolnić. Tempo 7:15 min/km to zupełnie inny świat niż wczorajsze 5:40 min/km. W praktyce wygląda to tak: ciało wyrywa się do przodu, instynkt podpowiada, by przyspieszyć, a tymczasem każdy lekki podbieg winduje tętno w górę i zmusza do natychmiastowego zwolnienia. To bieg, w którym zegarek staje się ważniejszy niż nogi. I o to właśnie chodzi.
[ENG] After yesterday's stronger effort, today's workout was significantly easier. It’s one of those sessions that look simple on paper but require iron discipline in practice. The goal? To keep my heart rate under 142 beats per minute the entire time. I hit the target 94% of the time—Garmin confirmed an average of 138 bpm. Almost perfect. However, to achieve this, I had to slow down dramatically. A pace of 7:15 min/km is a completely different world compared to yesterday's 5:40 min/km. In practice, it goes like this: your body wants to push forward, instinct tells you to speed up, but every slight incline sends your heart rate soaring and forces you to slow down immediately. It's a run where your watch matters more than your legs. And that is exactly the point.
Mokry asfalt, szare niebo i brak ludzi na ulicach. Cisza przerywana była tylko odgłosem kroków i dalekim szumem wiatru w koronach drzew. Garmin zarejestrował: dystans 6,29 km, czas 45:36 min, średnie tempo 7:15 min/km i – co najważniejsze – średnie tętno 138 bpm. W ciągu czterech dni przebiegłem ponad 28 kilometrów. Wszystko przez to, że w maju mam dotychczas bardzo mało „nabieganych” kilometrów – niespełna 50, podczas gdy moja średnia z poprzednich miesięcy wynosiła 119 km. Mam sporo do nadrobienia, a za chwilę kolejne dni wypadną mi z grafiku w związku z wyjazdem. Ciekawe, czy uda mi się dobić w tym miesiącu do setki?
[ENG] Wet asphalt, gray skies, and empty streets. The silence was broken only by my footsteps and the distant rustle of the wind in the trees. Garmin clocked a distance of 6.29 km, a time of 45:36 min, an average pace of 7:15 min/km, and most importantly, an average heart rate of 138 bpm. In four days, I’ve covered over 28 kilometers. This sudden push is because my mileage for May has been very low so far—barely 50 km, whereas my average for previous months was 119 km. I have a lot of catching up to do, and soon I'll lose a few more days due to an upcoming trip. I wonder if I’ll manage to hit the 100-kilometer mark this month?
_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260519t211002044z)_