Wczoraj zapomniałem wrzucić raport z Actifit, ale dzień jak codzień. W pracy trochę kroków nabiłem i z tego się cieszę.
Weekend wolny. Nie dostałem propozycji przyjścia do roboty. Przynajmniej sobie odpocznę.
Właśnie wróciłem z zakupów z Kauflanda i chyba ta koronowirusowa psychoza minęła. Samochodów na parkingu mało, ludzi mało. W aptece utworzyli kolejkę, że wchodzi się pojedynczo. Na sklepie towar jest. Nawet papier toaletowy jest i to w bród. Gdzieniegdzie na półkach widać było jakieś przerwy, ale nie było takich cyrków jak w czwartek.
Choć nie piję wódki, bo uważam że to syf, to kupiłem sobie piersióweczkę "antywirusa". Tak na wszelki wypadek. Alkoholikiem nie jestem, to sobie będzie tak stała. Jak będę miał ochotę, to się napiję.