Ostatnio moje rowerowe dorabianie nie ma w sobie za grosz turyzmu. Wysokie piętra z galeriami widokowymi też mnie omijały.
Niestety. Coś za coś. Tak się trafiło, że ostatnio włączałem się głównie w lepiej płatnych godzinach no i jeździłem po wciąż tych samych podwórkach. Nawet rejestrator nowych odcinków (wandrer.earth) się zatrzymał.
Tak właśnie dzisiaj jeździłem. Promocje dla klientów zaowocowały wyższymi stawkami dla nas kurierów. W dość nietypowej dla mnie - podwieczornej porze postanowiłem to wykorzystać i trochę nadrobić kilka dni pauzy. Jeździłem 4 godziny i nie były one specjalnie przyjemne. Ruch nie był zbyt duży, było dość spokojnie i nie było specjalnie co odrzucać. Trzeba było brać zlecenia jakie wpadają.
Z ośmiu dostaw:
- aż trzy niezbyt wygodne kursy były z Oliwy (pierogarnia) na Szczecińską lub na Zaspę,
- sporo dość długich kursów (liczby mówią o najdłuższych trasach od około 20 dni),
- jeden boski kurs tak krótki, że nie opłacało się nawet wsiadać na rower (kilka sekund drogi pieszo)
Był jeden nietypowy tekst klienta gdy odsuwałem się od drzwi (dostawa bezkontaktowa, takie procedury):
- Co się tak odsuwasz? Nic ci przecież nie zrobię, czego się boisz.
Tak zleciało. Wczoraj jeździło mi się dużo lżej.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io