Najlepsze są spontaniczne wypady. Po przebudzeniu nie myślałem nawet że z samego rana pospaceruje po parku. Zrobiło się ciepło więc ruszyłem w krótkim rękawku. Mój synek był znowu w swoim żywiole.
Wchodzi do parku i goni wszystkie ptaszki i wiewiórki. W domu brakuje mu ruchu i widać że woli spędzać czas na świerzym powietrzu. Wystarczy godzina, dwie i pada jak mucha w domu😀
P
Przy poniedziałku pustki w parku i czułem się taki wolny. Oczywiscie bez maseczki. Zrobilismy małe rondo po parku i udalismy się na kawe do dziadka. Nie było łatwo przekonać synka do powrotu, ale lizak zrobił robote😀
Jutro również czeka mnie intensywny dzień.