Byłem dzisiaj na dyżurze kolegi w Radzie Dzielnicy odebrać paczki świąteczne do przekazania dla potrzebujących mieszkańców. Przekazałem co było dość, powiem - wzruszające.
Chwilę tam porozmawiałem. Podzieliłem się rozczarowaniem, pomysłem i "hajfem"
Ogólnie to nastroje w mieście wyczuwam morowe. Rady dzielnicy mimo ciągnących się prób ich reform sprowadzone zostały do narożnika. Tak jak nie były decyzyjne, tak dalej nie są. Mogą wydawać coroczny budżet wielkości remontu jednego dość długiego chodnika i tyle.
Cała reszta uprawnień to dawanie rad, które nie mają mocy sprawczej.
W mojej opinii rady stały się "zderzakiem" Rady Miasta. Mieszkańcy z problemami przychodzą do dzielnicy, a my tu na dole nie mamy żadnych służb by przystąpić do działania. Na dyżurach główne co mogę zrobić to napisać coś przez Gdańskie Centrum Kontaktu. Mamy kolejny szczebel do pokonania by problemy nie docierały do urzędów i rady miasta. Z drugiej strony bez rad nie byłoby naszych nasadzeń. Opór w tej kwestii przez lata był na prawdę duży.
Mam ostatnio dość działania w takiej formie. Co się dało zrobiłem i zrobiliśmy. Mamy setki nowych drzew przy ulicach, nowy skwerek i lekkie uspokojenie głównej Grunwaldzkiej. Decyzyjności nadal nie mamy za grosz. Traktuje się nas jak "ciotkę, która zna się na wszystkim", czyli grzecznie wysłucha i zignoruje.
Niestety na górze, wśród radnych i urzędników nie widzę chęci zmian. Centralizacja działania miasta trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na zmiany.
Więcej niż w dzielnicy można zdziałać i zmienić w mieście proponując wytrwale projekty do Budżetu Obywatelskiego. To pokazuje słabość rad dzielnic i samorządności. Ona jest skazana w tym układzie na niebyt.
Przejdźmy od narzekania do działania. Choć mały krok.
Od lat myślę, czy rozwiązaniem nie byłoby wspieranie tych, którzy po prostu działają. Wszystkie fejsbuki to w mojej opinii wojna na emocje. Można rozbujać czasem wojenkę i czasem ona trafi w czuły punkt. Budować w ten sposób jednak się nie da. Może właśnie w formie społeczności na "hajfie" jest rozwiązanie? Czyli takim lepszym patronajcie.
Inspiracją prócz zrównoważonych zasad działania tej platformy są działania realne w Krakowie gdzie powstało miejsce oparte poniekąd o zasady tego portalu. Porównuje to do jego lekcji polsko-ukraińskich. Działają, ale z drugiej strony osoby, które się na nie zapisują raczej nie mają konta na hive, które z każdą lekcją by rosło? Achhh, takie coś właśnie mi się marzy.
Wszystko musi jednak być dobrze przemyślane by zdecentralizowany, bezpieczny zysk jedynie motywował. Dobrze by konto było w wielu rękach. Jak to zrobić? Kryptowaluty działają jak strach na wróble.
Pomysł to konto "miastoreakcja". Ktoś by tu (na tym koncie) musiał tworzyć treści i tego się obawiam. Dlatego chciałbym wielu autorów na jednym koncie. Da się to zrobić?
Może być inna nazwa niż miastoreakcja, ale lepszej nie znalazłem. Inne pomysły nazwy: Działacze - niektórym źle się kojarzą, forum mieszkańców? podkop pod urzędem? nieustający podkop pod wszystkimi gdańskimi urzędami, katastrofa?
Stworzona była by też społeczność (miastoreakcja?) by tam powielać lub tworzyć wpisy. Myślałem o tematach miesiąca itp. Można by ogłaszać konkursy np. na liczbę zgłoszeń, maili do urzędów, opisy zmian, które udało się wprowadzić. Ogólnie chodzi mi o konstruktywne podejście i by je wspierać.
Problem jest taki, że ludzie musieli by założyć konto na hive.blog. Właśnie sam próbowałem stworzyć to konto przez ecency i miałem problem...
Po drugie musieli by tworzyć tu treści. To chyba najtrudniejsze. Może ta społeczność by pomogła?
One byłyby wynagradzane przez miastoreakcję. Kokosów by nie było, ale zawsze coś.
Może łatwiejsze byłyby po prostu plusowane komentarze?
Obawiam się też tagów, choć tag np. #miastoreakcja mógłby być pomocny.
Chętnie wysłucham słów krytycznych, pomysłów . Planuję wysłać krótką formę kilku działaczom by poznać ich zdanie i może ruszyć od nowego roku.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io