...wycieczek.
Tak jak pisałem Wam wczoraj – nie ma dwóch takich samych wycieczek i nie ma dwóch identycznych grup. Nawet przy tym samym programie zawsze pojawiają się różnice, bo decydujący jest czynnik ludzki.
Wczoraj realizowałem w zasadzie dokończenie wycieczki z jarmarkiem w tle – dzień sopocko-gdyński. Program był dokładnie ten sam, co wcześniej, różnica dotyczyła jedynie godziny startu. Niby drobiazg, a jednak cała wycieczka przebiegła zupełnie inaczej. Ze względu na ograniczony czas jedna z atrakcji musiała wypaść. Z kolei grupa miała inne potrzeby – pojawiło się wyraźne zapotrzebowanie na chwilę luzu na koniec: kawę, pamiątki, spokojne domknięcie dnia.
Nie obyło się też bez małej wpadki organizacyjnej. Dwójka turystów zgubiła się w trakcie przejścia. Wyraźnie komunikowałem całej grupie, że w tym momencie idziemy do autokaru, a następnie jedziemy do pierwszego punktu programu, którym miała być toaleta. Prosiłem, aby osoby potrzebujące skorzystać z toalety zgłosiły to od razu. Niestety, ta dwójka nie dała znać. W pewnym momencie, prawdopodobnie w strefie sanitarnej, zniknął im zasięg słuchawek i kontakt się urwał. Potem były nawoływania, telefony do kierowców i finalnie chwilowa dezorganizacja.
Na szczęście wszystko udało się szybko opanować. Cała sytuacja zajęła około kwadransa, ale to właśnie ten kwadrans zadecydował o tym, że nie mogłem dać tej grupie dokładnie tyle samo, co grupie sprzed dwóch tygodni. To są jednak typowe, branżowe realia pracy pilota i przewodnika.
Moje osobiste wspomnienie z tej wycieczki to głównie właśnie ta „zgubiona” dwójka turystów. Mam jednak nadzieję, że cała grupa była zadowolona – zwłaszcza że i tak udało się zrealizować więcej, niż zakładał podstawowy program.
Tym grudniowym akcentem, potwierdzającym, że każda wycieczka jest inna i niepowtarzalna, kończymy chyba historię tegorocznych wycieczek autokarowych.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io