Zastanawiało mnie to kiedyś czy w takie dni w ogóle ktoś będzie zamawiał jedzenie. Święta, post.
Wtedy zrozumiałem jednak i zobaczyłem na żywo jak różni ludzie mieszkają w mieście. Jak różnych mamy sąsiadów. Pamiętam zdziwienie jak miałem dostawę do Hindusa z bloku obok, pamiętam pierwszą wizytę w chińskiej pierożkarni, która nie miała w sobie nic z polskości.
Na moich oczach miasto zmieniło się w upragnioną przystań dla obywateli z całego świata.
Przykład? Miałem propozycję dostawy jakiegoś przedmiotu ze sklepu erotycznego:
Zrezygnowałem, choć był dość opłacalny.
Wylądowałem w końcu w Sopocie i tam pojechałem zdobywać kwadraty (squadrats). Wracałem na oparach baterii na Przymorze z jedzeniem z Sopotu. Także 3 dzień w rzędu kończę kursem Sopot-Gdańsk.
Ruch słabiutki I to pokazuje mój zrzut ekranu z kalkulatora:
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io