Rozdrażniony ostatnio jestem.
Miałem nadzieję na koniec wszelkich akcji serwisowych w rowerze przez jakieś pół roku. A tu pisk, wymieniłem klocki hamulcowe i po dwóch dniach pisk się jeszcze zwiększył. W zasadzie jeżdżenie przestało być przyjemnością. Ma się ten wrażliwy słuch.
Prawdopodobnie zabrudzilem tarczę.
Dzisiaj w ruch poszedł spirytus, wódka Finlandia. Było też opalanie i szlifowanie klocków. Nie pomogło.
Mój stopień wkurzenia na te hamulce jest taki, że chciałbym wręcz wymiany na inny model.
Może trzeba było brać na poważnie nazwę tych hamulców? Sram level raczej mówi o jakimś stopniu dolegliwości... Odpowietrzanie, DOT - też były z tym problemy.
Dla porządku i jakiejś chociaż uczciwości napisze, że te hamulce ogólnie dobrze hamują.
Więc jeździło się nieprzyjemnie. Zaliczyłem z tego wszystkiego niezaliczone kwadraty w lesie. Fajnie się odwiedza miejsca gdzie byłem ostatnio z 20 lat temu (przed erą powszechnych GPS).
Samo jeżdżenie zaczęło się ok. Mapa wskazuje, że gdyby tak było przez dłużej niż kwadrans to było by bardzo opłacalnie.
Tak zmieniła się branżą, że zarabia się dobrze jak jest ciągłość zleceń. W godzinę zrobiłem 3 zlecenia, między nimi było jakieś 7 minut przerwy. Efekt - stawka mniejsza niż minimalna godzinówka.
Byłem w hotelu z kadrą polskich piłkarek nożnych. Nawet w windzie.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io