Całkiem to był korzystny dzień, jeśli chodzi o jeżdżenie rowerem. Jeździłem krótko, dwa razy, zarobiłem niecałe sto złotych. Można powiedzieć, że miałem szczęście w nieszczęściu, bo większość moich kursów to były przejazdy między Sopotem a Oliwą lub Przymorzem.
Jeden kurs był jednak ślepy – bardzo dziwny i naprawdę nietypowy. Klienta nie było w domu, mimo że był to klient stały, u którego byłem już dwa albo trzy razy. Nawet pamiętam, że publikowałem zdjęcia tego miejsca, bo to ładny, zabytkowy domek. Tym razem jednak pukam – cisza. Dzwonię dzwonkiem – cisza. Zauważyłem, że klamka jest wyrwana i drzwi można otworzyć tylko kluczem. Była też skrzyneczka na szyfr do zostawiania klucza, więc wyglądało to na mieszkanie na wynajem.
Cała sytuacja trochę trwała. Próbowałem kilkukrotnie dodzwonić się do klienta, potem kontaktowałem się z supportem. Support robił w zasadzie to samo, ale musiałem jeszcze wszystko udowodnić – zrobić zdjęcia domu i drzwi, żeby było potwierdzenie, że klienta rzeczywiście nie było. W końcu powiedziano mi, żebym wracał z pizzą i mirindą do restauracji, z której odebrałem zamówienie. Po powrocie dostałem rekompensatę za ten kurs.
Bardzo się z tego ucieszyłem, bo samo czekanie około dwudziestu minut na rozwiązanie takiej sprawy to spora strata czasu. A tak za jeden kurs wpadło – z tego co pamiętam – trzydzieści osiem złotych. To naprawdę niezły wynik. Dodatkowo okazało się, że pizza i mirinda są dla mnie, więc wróciłem do domu i zjadłem smaczną pizzę z salami. Mirinda – wiadomo, cukrowa „trucizna” – ale bardzo smaczna, przynajmniej na jeden–dwa łyki. Przydała się też, bo akurat w okolicy czekało mnie dźwiganie mebli.
I tu kolejna dziwna sytuacja. Miał do nas przyjechać człowiek, który miał odebrać jeden z mebli, którego się pozbywamy. Rano jeszcze wszystko było aktualne, ale po południu – akurat gdy jadłem pizzę – dostaliśmy informację, że nie dojedzie, bo został aresztowany. Podobno się napił. Zamiast więc człowieka z busem zostało tylko oczekiwanie.
Później, rozmawiając z innymi, zaczęliśmy wymyślać różne historie – na przykład, że może ten mój stały klient wracał właśnie busem, żeby odebrać od nas meble, ale rano zatrzymała go policja. Może miał już sporo punktów karnych i sprawa skończyła się zatrzymaniem. Nie wiem nawet, czy w takich sytuacjach faktycznie można kogoś aresztować – to chyba musiałby być naprawdę poważny przypadek. Ale takie scenariusze krążyły nam po głowie.
Wieczorem wyjechałem jeszcze raz – głównie po to, żeby zużyć baterię i trochę się poruszać. Kursy znowu były do Sopotu i z powrotem, wszystko bardzo spokojne i przyjemne. Ciekawy był też jeden kurs, przy którym miałem notkę, że klient może nie spodziewać się zamówienia, bo to prezent – niespodzianka. Dobrze, że to było zaznaczone, bo faktycznie mogłoby to wyglądać dziwnie.
Podsumowując – dzień niespodziewanie okazał się całkiem przyjemny. Może właśnie dzięki tej rekompensacie, a może też dlatego, że wpadł jeszcze jeden napiwek (nawet nie sprawdzałem od kogo). Tak czy inaczej – wyszło na plus.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io