Two weekends ago I went for a walk with my girlfriend in a nearby forest. Taco demanded a walk, so I decided to tire the beast to leave us alone for the rest of the day (which I did, he slept like a dead man: D). We took a beer, which we opened just before entering, because in this respect Poland is far 100 years behind Negroes and you can get a ticket for drinking alcohol in a public place. When we stepped onto a straight path, in which I had full visibility whether someone was following or ahead of us, I let go of the dog. It is not allowed and you can get a ticket (well deserved, because some dogs, such as my Taco or my friend's dachshund, eat or bite everything that moves and is not human - e.g. the one from a friend once ate little birds that fell from the roof during 1 flying lesson), but my quadruped was walking politely close to me, so I would be able to react if necessary. Or at least I would like it to be so, because Taco is mean selfish, just like me, and only listened when I shouted - "Taco !!! Come to me!" from a closer distance. He could hear me perfectly, but instead of reacting, he laughed derisively and enjoyed his barely seeing eyes for nature. And it was what, although the forest has already had its best season and you can see the first signs of autumn (more and more dry grass when I go to work or with Asia - to me or to her home, Asia noticed during this trip that the leaves are already drier, stiffer, generally less pliable). During the first trip I forgot my phone, so I couldn't take nice pictures, which is a pity - I would have 2 nice shots, just like the ones EwkaW takes (greetings!) Of vegetation and insects. One spider weaved a web, another insect, in turn, climbed on it. Hope yesterday's walk was successful. I am writing this because I am writing this entry the day before.
Fortunately, I fell ill with tonsillitis during this walk (it's good that there is no tele-advice, and the doctor came here, not the paranoid who see Covid everywhere) - I have free time for the rest of the week and I can make up for the texts on which I did not have time before because they required a lot of concentration on my part. In addition, it is like with longer fragments of a book without a break - often 30 minutes or an hour is not enough to write one important paragraph solidly, and because I do not want to repeat myself unnecessarily, and even less add fragments that I have forgotten to the texts already thrown in, this I am waiting for the day when I will have more time or my fingers will be eager to write. In addition, I accidentally threw one of the texts into the trash in Gmail and I have to start it almost from scratch. xD
More photos / Więcej zdjęć: https://files.fm/u/t7wqwkyfu
W zeszły weekend przeszedłem się na spacer ze swoją dziewczyną do pobliskiego lasu. Taco domagał się spaceru, więc postanowiłem zmęczyć bestię, by dała nam spokój na resztę dnia (co się udało, spał jak zabity :D). Wzięliśmy sobie piwko, które otworzyliśmy dopiero przed wejściem, bo Polska pod tym względem jest daleko 100 lat za murzynami i można dostać mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym. Gdy wyszliśmy na prostą drogę, w której miałem pełną widoczność czy ktoś idzie za nami lub przed nami, to puściłem psa. Niby nie wolno i można dostać mandat (w sumie zasłużony, bo niektóre psy, jak mój Taco lub jamnik mojej koleżanki, zjadają lub gryzą wszystko, co się rusza i nie jest człowiekiem - np. ten od koleżanki zjadł kiedyś małe ptaszki, które spadły z dachu podczas 1 lekcji latania), ale mój czworonóg szedł grzecznie blisko mnie, więc w razie czego byłbym w stanie zareagować. A przynajmniej chciałbym by tak było, bo Taco to wredny samolub, tak jak ja i słuchał się tylko wtedy, gdy krzyknąłem - "Taco!!! Chodź do mnie!" z bliższej odległości. Doskonale mnie słyszał, ale zamiast zareagować, to śmiał się szyderczo i cieszył swoje ledwo widzące oczy naturą. A było czym, co prawda las ma już najlepszy okres za sobą i widać pierwsze oznaki jesieni (coraz więcej suchych traw, gdy jadę do pracy lub z Asią - do mnie albo do jej domu, Asia podczas tej wycieczki zwróciła uwagę, że liście są już bardziej suche, sztywnieją, generalnie są mniej giętkie). Podczas pierwszej wycieczki zapomniałem telefonu, więc nie mogłem zrobić fajnych zdjęć, a szkoda - miałbym 2 fajne ujęcia, tak jak te które robi EwkaW (pozdrawiam!) roślinności i owadom. Jeden pająk tkał sieć,inny owad z kolei wspinał się po niej. Mam nadzieję, że z wczorajszego spaceru były udane. Piszę tak, bo piszę ten wpis dzień wcześniej.
Szczęście w nieszczęściu, że przez ten spacer zachorowałem na anginę (dobrze, że w końcu nie ma tele-porad, a w przychodzi był ogarnięty pan lekarz, a nie paranoicy którzy wszędzie widzą Covida) - mam wolne do końca tygodnia i mogę nadrobić teksty, na które nie miałem czasu wcześniej, bo wymagały dużego skupienia z mojej strony. Poza tym, to jest jak z dłuższymi fragmentami książki bez przerwy - często 30 minut lub godzina nie wystarczają na solidne napisanie jednego, ważnego akapitu, a że nie chcę się potem niepotrzebnie powtarzać ani tym bardziej dopisywać zapomniane przeze mnie fragmenty do wrzuconych już tekstów, to czekam na dzień, gdy będę miał więcej czasu lub palce same się będą rwały do pisania. Poza tym, jeden z tekstów niechący wyrzuciłem do kosza w Gmailu i muszę go zaczynać niemal od zera. xD