Na okładce książki Mariusza Karpowicza Sztuka oświeconego sarmatyzmu pojawiają się malowidła z Gabinetu al fresco w Wilanowie. Jak pisze:
Skupiają się w nich jak w soczewce wszystkie sprawy, o których była wyżej [w poprzednich rozdziałach] mowa: i bezpośrednie nawiązania do antyku, i nawiązania do klasycyzujących artystów, nie brak bowiem wśród nich inspiratorów - Poussina, Rafaela, Duquesnoy i Caraccich, czy Guido Reniego. Wszystko to zespolone jest w jednolitą całość, której forma jest chyba najwyższym artystycznie osiągnięciem tego nurtu, o którym mówimy [to znaczy klasycyzującej sztuki czasów Jana III Sobieskiego]
W trzech narożnikach Gabinetu Siemiginowski (jego autorstwo ustalił również Mariusz Karpowicz) przedstawił sceny z Metamorfoz Owidiusza. Malarz gra z widzem i wodzi go na manowce. Gdy wydaje mu się, że niezwykle realistyczne, jak na polską sztukę w tym czasie, postaci są tym co chciał przedstawić malarz okazuje się, że są one przedstawione na gobelinie, który został wyobrażony na ścianie przez artystę.
Co szczególnie ciekawe Siemiginowski skrupulatnie wypełniając zalecenia swoich akademickich mistrzów nie tworzy dzieła, które byłoby wyłącznie artystycznym importem. Apollo zjawił się jak pisze Karpowicz w pejzażu nie arkadyjskim czy włoskim, ale chyba podolskim „lub z rodzinnego Sobieskich, a również i Siemiginowskiego, województwa ruskiego”. Obok Apollina wyrasta (tu niewidoczna) polska wierzba.
Dokładnie tak samo Malczewski umieszczał później swoje chimery i faunów w swojskim pejzażu.