Witajcie!
Mam na imię Natalia a ta bestia obok to mój pies. Pies wabi się bardzo odkrywczo - Piesio. Kiedy ludzie pytają o jego imię, patrzą na mnie nierozumiejąco i powtarzają pytanie:
-O, jaki fajny piesio. Jak się wabi?
-Piesio.
-A jak się wabi?
Oboje mamy więc w życiu pod górkę. Jak wiadomo, przyczyn tego że ktoś ma pod górkę należy doszukiwać się w swoim dzieciństwie. I tak jest także w tym przypadku. Kiedy byłam mała, popełniłam błąd i nazwaliśmy z bratem naszą kotkę imieniem Kicia. Później w dodatku okazało się, że Kicia to kocur, został więc przemianowany do Kicio. Myślę, że pasowało do niego to imię. Poniżej zdjęcie uwiarygadniające.
Tak więc dzieciństwo zaważyło na tym, że znajduję teraz pewną satysfakcję w nadawaniu podopiecznym odkrywczych, hańbiących imion, których wstydzą się w towarzystwie. Kiedy na poddaszu zagnieździła nam się kuna, to szybko tego pożałowała, bo została nazwana Kunio. Jak widać, lawina konsekwencji dawnych błędów poszła i iść będzie. Znajomi i rodzina dziękują Bogu, że nie mam męża, bo skrzywdziłabym go na pewno wołając na niego Mężczyźnio.
Ale Piesio też miał swoje dzieciństwo. Nie wiem co dokładnie się działo, bo został adoptowany ze schroniska. Ale efekt jest taki, że gdy idziemy ulicą i Piesio obdarza przechodnia swoim fabrycznie słodkim spojrzeniem, a ów przechodzień zagaduje urzeczony, to Piesio przechodzi do ataku. Poza domciem jest bowiem groźnym samcem alfa i rzuca się na większe psy, mężczyzn i starsze panie, które za bardzo mu słodzą. Choćby mijał trzy olbrzymie psy albo grupę kiboli i tak wykrzyczy, że wyszedł z kicia więc niech uważają i czy może mają jakiś problem, bo jak coś, to karma wraca. Jego imię ma tutaj dodatkowo funkcję resocjalizacyjną, ponieważ każdy obcy człowiek, nieświadomy swojego geniuszu proroczego, woła do niego "piesio", przez co Piesiowi wydaje się, że cały świat go zna i Piesio czuje się przyjęty. To lepsze niż terapia lecząca rany z dzieciństwa.
Gdybym miała określić jego pochodzenie, powiedziałabym bez wahania: gang słodziaków.
Uważam że powinien być twarzą tej marki.
Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam napisać o sobie i swoich zainteresowaniach. Ale może byłoby tego już za wiele dla ludzi o słabych nerwach. Więc o tym w następnym odcinku.
Swojego wieku nie zdradzam, bo wysłalibyście mnie do terapeuty po tym wpisie. Wyglądam jak dziecko więc przyjmijmy, że jestem dzieckiem.