Dziś krótko. Bitcoin spada, ale nie są to jeszcze te wielkie spadki, na które czekają permabears. Spekulacja się dzieje, ponieważ ta zachwalana technologia trochę rozłazi się w szwach;) Trudno, przetrwa i to. Zastanowiło mnie ostatnio jedno, w jaki sposób ludzie podejmują decyzję komu powierzyć pieniądze i dokumenty. Wysyłają wielkie kwoty na giełdy razem ze skanem swoich dokumentów. Traktują to jako nieodzowny koszt dołączenia do gry w kryptowaluty. Wytłumaczy mi ktoś?
Podsumowania mniej ryzykownych miejsc dołączania się go spekulacji - giełda kryptowalut - analizy niebezpieczeństw nie cieszą się wielkim zainteresowaniem. Ktoś podesłał mi statystyki słów kluczowych w google i google trends, ludzie po prostu tego nie szukają. Z tego, co pamiętam, poprzednie bańki charakteryzowały się tym, że do wejścia potrzebne było konto maklerskie, które są prowadzone przez bądź co bądź instytucje zaufania publicznego - chyba, że ktoś lubił mocne wrażenia u brokerów (takich było mało w Polsce).
Pytanie brzmi - jak ludzie racjonalizują sobie przymus wysłania wrażliwych danych i dokumentów do egzotycznych giełd kryptowalut? Dziesiątki milionów kont, aktualnie...