Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie twierdzę, że cała służba zdrowia powinna być państwowa i wszystkie koszty leczenia powinny być refundowane. Są sektory opieki zdrowotnej, które sobie dobrze radzą na wolnym rynku np. stomatologia. Zabiegi nie zagrażające życiu i niektóre leki powinny znajdować się w sektorze prywatnym. Profilaktyka (badania, szczepienia) i konsultacje lekarskie również, ale w jakiejś części powinno dopłacać do tego państwo, bo w naszym interesie powinno być zachęcanie do profilaktyki, gdyż koszty leczenia są o wiele wyższe niż wczesne rozpoznanie choroby. Ostatecznie i tak państwo ani najlepsza polisa ubezpieczeniowa nie ochronią nikogo przed kosztownymi następstwami źle rozpoznanej, nie leczonej choroby. Natomiast ochrona życia jest wartością najwyższą dla mnie jako przedstawiciela zawodu medycznego. Nie wyobrażam sobie, że nie pomógłbym osobie w ciężkim stanie, gdyby jej ubezpieczenie tego nie obejmowało. Nie wszystko w życiu da się przewidzieć i od tego ubezpieczyć, nie wszystkie choroby są skutkiem niezdrowego trybu życia. W stanach nagłych konieczna jest szybka pomoc bez względu na koszty.
RE: Czy stać nas na rynkową służbę zdrowia?