Masz rację, ale z drugiej strony astrofizyk Stanisław Bajtlik w swoim wykładzie "Co to jest czas" mówił, że nie ma w fizyce definicji czasu. Można powiedzieć, że to jest wymiar czasoprzestrzeni ale czy to nie błędne koło w definiowaniu? Ponadto pozostaje odwieczny filozoficzny problem, że tylko to co JEST, istnieje, a to co BYŁO, tego już nie ma, co BĘDZIE tego jeszcze NIE MA. Więc czyżby naprawdę istniał tylko obecny moment, a czas był formą naoczności, w której porządkujemy wrażenia, tak jak u Kanta? I tym samym nie istniał poza nasza świadomością? A może myśl jest tożsama z bytem więc nasze wspomnienia istnieją tak samo jak obecne chwile, jak u Hegla? :) Co sądzicie?
RE: AntyAntyNatalia - Chwilę tu jestem.