Kiedy prof. Marek Zajączkowski z Instytutu Oceanologii PAN w Gdyni przywozi do laboratorium próbki osadów z dna Bałtyku, wszyscy nakładają rękawice oraz maski na twarz. – Smród wydobywający się z probówek jest nieznośny.
Krótko mówiąc, dno naszego morza już nie nadaje się do życia.
Jak mogło do tego dojść? Głównym powodem jest nasz niepohamowany apetyt na coraz większe plony na polach i mięso na talerzach
Dlatego szans na to, żeby morze stało się znowu krystalicznie czyste, pełne tlenu i ogromnych ryb morskich, jak przed wiekami, raczej nie ma.
Na dnie czai się jeszcze inne zagrożenie, z którego mało kto poza specjalistami zdaje sobie sprawę: tony amunicji i broni chemicznej zatopionej przez wojska różnych państw podczas II wojny światowej i tuż po niej.
Całość w Nesweek Polska