Każdy kto zetknął się z malarstwem Rodakowskiego wie, że Rodakowski był pierwszym polskim artystą, który odniósł niekwestionowany sukces zagranicą na wielką skalę. Źródłem tego sukcesu były jego umiejętności portrecisty. I żeby tę jego jednostronność podkreślić w tym samym zdaniu zaraz padało "ale tak naprawdę to chciał być malarzem historycznym". I klapa. Jego obrazy historyczne nie podobały się współczesnym. Mógł sobie odnosić sukcesy ale w działce przeznaczonej dla sprawnych rzemieślników ale nie artystów pełną gębą, którzy potrzebowali tematu na miarę ich talentu. Dowodem na niedoskonałość Rodakowskiego w tej dziedzinie była "Wojna kokosza", która zawsze wisiała w Galerii Malarstwa Polskiego (kiedyś była taka galeria) w Muzeum Narodowym w Warszawie. Teraz dopiero okazało się, że nienajlepsze wrażenie jakie wywierał było efektem starych konserwacji. Z okazji wypożyczenia na wystawę we Francji zrobiono mu pełną konserwację, zdjęto stare retusze i teraz widać rękę artysty. To nie unieważnia wszystkich zarzutów wobec Rodakowskiego jako malarza historycznego, ale z pewnością udowadnia że Wojna kokosza jest lepszym obrazem, niż przez wiele lat uważano.