Wczoraj w nocy gdzieś śmignął mi ten post i powiedziałam sobie, że do niego wrócę, no to...
Serio uważasz, że umiecie w Worda tylko dlatego, że potraficie napisać kilka zdań, pokolorować tekst albo wstawić tabelkę? Też sobie całe życie mówiłam, że przecież Word jest taki izi jak wiadomo co, a tutaj guzik prawda.
Poszłam na studia i w krótkim czasie musiałam się nauczyć na nowo całego obrabiana tekstu na pamięć, żeby w czasie wykładu nie tracić czasu na szukanie opcji w programie. Stukanie w cokolwiek nie sprawia, że umiesz obsługiwać Worda.
Zacytuję tutaj znajomego, który ma firmę i często dostaje CV z ambitnym tekstem, że ubiegający się o pracę zna w stopniu dobrym/biegłym MS Office, albo co lepsze Excela i Worda...
"ludziom sie wydaje ze jak umie worda i excela wlaczyc, i zrobic przejscie slajdu w powerpoincie to ma biegla znajomosc natomiast jak ktos na pytanie
"A jak u Pana ze znajomoscia VBA?"
odpowie
"VBA nie znam, ale znam dobrze excela" to juz w ogole jest hit" "
(pisownia oryginalna)
Niestety szkoła rzadko kiedy pomaga w prawdziwym rozwoju własnych zainteresowań (czy zajmuje się uczeniem tego co lubisz), raczej pokazuje różne dziedziny na elementarnym poziomie, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. To, że cieszy Ciebie programowanie i odnalazłeś swoją pasję - gratuluję, ale inni w Twoim wieku wciąż mogą szukać swojego konika. Pamiętam, że sama do końca gimnazjum nie wiedziałam co chcę robić w życiu, dopiero w drugiej klasie technikum odnalazłam coś co mnie kręci.
RE: Informatyka w szkołach? Jak wygląda? Czy to ma sens?