Uczyłem informatyki w szkole przez kilka lat. W gimnazjum (sportowym), liceum, technikum (informatycznym), w szkole branżowej i szkole policealnej dla dorosłych. I sorry, ale jako uczeń masz kiepskie pojęcie jak wygląda nauczani informatyki w szkole. Szkoda, że jesteś utalentowany i Twój talent się marnuje, ale szkoła w każdej dziedzinie zabija talenty.
Wracając do informatyki - nauczyciel nie ma wpływu na nauczane treści. Jest coś takiego jak podstawa programowa i masz obowiązek ją realizować. Co więcej jeśli w gimnazjum nie uczysz Worda i Excela, a Linuksa i zaciskania kabli - możesz mieć poważne problemy.
Nauka bloczków, czyli algorytmika, to podstawa programowania. Uważasz, że się uwsteczniasz, ale to nieprawda. Uczysz się myślenia abstrakcyjnego i myślenia algorytmicznego. Jestem pewien, że potrafiłbym znaleźć kilka problemów na bloczkach, z którymi miałbyś większy problem niż z pisaniem programów w czymkolwiek tam piszesz. Z doświadczenia wiem, że "bloczki" bardzo szybko pokazują który uczeń jest kumaty i z którego można zrobić programistę. Inna sprawa, że algorytmiki jest zdecydowanie za mało w szkole.
Nauka Worda i Excela to podstawa. A dzieciaki w szkole po prostu nie potrafią tego robić. Skończysz szkołę, zechcesz pójść do pracy i nawet CV porządnie nie potrafisz napisać. Dzieciakom się wydaje że jak potrafią stukać w klawisze (a i ta umiejętność powoli zanika, bo dzieciaki chcą klikać w ekran) to znają Worda. Bzdura. Widziałem dziesiątki CV napisanych w Wordzie i lepsze mógłbym napisać w Notatniku. I nie mówię o treści. Excel za to to bardzo złożone i mądre narzędzie. Nawet tutaj możesz programować, ale co z tego jak nie umiesz adresować komórek, albo nie odróżniasz tego co jest napisane w komórce, od tego co się wyświetla w komórce?
Jeśli chodzi o podejście uczniów do informatyki, to jest z tym bardzo różnie. W gimnazjum sportowym wszyscy marzyli żeby być nowym Lewandowskim albo Messim, względnie liczyli na karierę w KSW (serio), komputery i informatyka to była dla nich strata czasu. Za to w technikum miałem do czynienia z bardzo mądrymi i zaangażowanymi uczniami, którzy chcieli się uczyć i nawet po skończeniu szkoły się do mnie odzywają z problemami, albo żeby się pochwalić czy poradzić. Największą krzywdę uczniom można zrobić generalizując. To samo dotyczy informatyki i nauczycieli.
Zupełnie osobną kwestią jest jakość pracowni w szkole. Szkoły są niedofinansowane, sprzęt jest przestarzały, a nauczyciele muszą sami kombinować jak uruchomić/naprawić komputery, często poświęcając na to czas poza lekcjami. Odkąd zacząłem prac w szkole (różnych placówkach) nie było choćby 1 roku, gdzie nie było choć jednej klasy o liczebności przekraczającej liczebność grupy informatycznej wg wytycznych ministerialnych, a o zachowaniu proporcji jednego kompa na jednego ucznia nie wspomnę (a to bo awaria, a to bo przeładowana klasa itp. itd.).
W związku z powyższym, nie mogę zgodzić się z tym co piszesz. Uważam, że brakuje Ci pełnej perspektywy i jesteś w swojej ocenie mocno subiektywny. Nie twierdzę, że nauczanie informatyki w szkołach jest idealne, bo nie jest (być może jest nawet gorzej niż piszesz, ale ten komentarz i tak zrobił się za długi by wnikać w szczegóły), ale Twoje argumenty zupełnie do mnie nie trafiają.
RE: Informatyka w szkołach? Jak wygląda? Czy to ma sens?