Jak To Będzie, Okcydencie? - Odcinek 3
Różnorodność nie jest siłą
Różnorodność nie jest niczym fajnym.
Wbrew temu, co wtłacza nam się praktycznie każdego dnia poprzez propagandę środków masowego przekazu, zwłaszcza na Zachodzie, różnorodność - diversity - to nie jest siła, to nie jest cnota, to nie jest nic pożądanego.
Istnienie w społeczeństwie różnych porządków prawnych nie jest siłą.
Różnorodność etyk nie jest siłą, a oznacza wojnę domową.
Różnorodność wartości fundamentalnych nie jest siłą - jest chaosem i zniszczeniem cywilizacji.
Okcydent, najwyższa forma cywilizacji znana człowiekowi rozumnemu, opiera się na monizmie wartości fundamentalnych. Wpierw wzniesiony na chrześcijaństwie, potem umocniony realistyczną filozofią grecką i odkryciami doby renesansu i oświecenia, umieszczał w centrum jednostkę ludzką - indywiduum - jako suwerenną, obdarzoną wolną wolą i godnością, siłę sprawczą, posiadającą niezbywalne prawa, w tym prawo dążenia do własnego szczęścia. Ten monizm rugował i dominował obecne w Europie od początku idee i prądy myślowe sprzeczne z tą wizją indywidualizmu. Ale one nigdy do końca nie wymarły. Podniosły swoje obleśne pyski i zaczęły pyszczyć. Pyszczyć, że "różnorodność to siła". W ten sposób zdobywał kolejne połacie intelektualnego terenu kulturowy marksizm, ta hybryda najgorszych nihilistycznych, mistycznych, antyludzkich elementów, które wegetowały na marginesie cywilizowanego świata Okcydentu, ale zawsze były obecne i czekały tylko na moment, aż mogły zaatakować, gdy Ludzie Zachodu stali się mniej czujni - najpierw dwie wojny światowe, a potem powojenne eldorado, kiedy zadekretowany antyfaszyzm sprzyjał epidemii idei kulturowego marksizmu i multikulturalizmu, a więc zarażaniu niewinnych ludzi memem "Różnorodność to siła".
Skoro różnorodność to siła, to grupy ludzi wyznających idee przemocy politycznej, kolektywizmu, negacji indywiduum i wolności słowa i myśli, wzbogacają społeczeństwo. Nieprawdaż?
Antyludzkie religie, dla których człowiek jest tylko mięsem armatnim, umacniają społeczeństwo.
Ideologie skrajnie ekskluzywistyczne, nie tolerujące innych ideologii, są cennym dodatkiem do naszego multikulturowego sosu, tak?
NIE.
Po stokroć NIE.
By cywilizacja zachowała swoje wartości - wartości, które ją zbudowały, umocniły i sprawiły, że Okcydent był największą cywilizacją znaną człowiekowi - który dawał mu największe władztwo nad materią i umożliwiał czerpanie najwięcej z życia, najlepiej dążyć do szczęścia - ta cywilizacja musi bezlitośnie, bez cienia wahania, eliminować zagrożenia na nią czyhające. Kulturowy marksizm musi być wypalany gorącym żelazem, multikulturalizm miażdżony stutonowym młotem, a islam, nazizm, komunizm - obdarzone gigatonami miłosierdzia.
Nie ma tu miejsca na tolerowanie "różnorodności" prymitywizmu, zła, zabobonów, i jawnie antywolnościowych i antyludzkich idei.
Z tego też powodu Europa nie może przyjmować nachodźców, jeśli chce pozostać Europą.
Jak tzw. różnorodność etniczna niszczy i eliminuje spójność społeczną, mamy wytłumaczone w prezentacji na kanale Black Pigeon Speaks, zatytułowanej "Diversity DESTROYS Social Cohesion in the West", gdzie podane jest również multum źródeł naukowych, dających jednoznaczną podbudowę pod tą tezę. Nie będę ich teraz cytował, jak ktoś jest zainteresowany, niech obejrzy materiał z tamtego kanału.
Im większa liczba obcej, napływowej ludności, wyznającej inne, często sprzeczne z cywilizacją gospodarza wartości, tym bardziej rozbite i podzielone jest społeczeństwo, co ma oczywiście niebagatelne znaczenie dla funkcjonowania dzisiejszego ustroju demokratycznego. Im bardziej antywolnościowa, antyindywidualistyczna i antyludzka jest kultura napływowej ludności, tym z większym zagrożeniem i presją borykać się musi cywilizacja gospodarza w miarę powiększania się liczby najeźdźców - zwłaszcza, gdy w imię "tolerancji" i "różnorodności" proces asymilacji nie następuje. Cywilizacja indywidualistyczna ma tę słabość, iż faktycznie sądzimy, iż inne kultury rozumieją pojęcie indywiduum i możemy traktować członków takich kultur, jak pełnoprawne jednostki z wolną wolą i suwerennym umysłem. Tak nie jest. Do tego dochodzi jeszcze różnica w średnim ilorazie inteligencji, który jest tym niższy, im bliżej równika znajduje się matecznik danej populacji.
W rozmowie ze Stefanem Molyneux, duński naukowiec Helmuth Nyborg, specjalista od inteligencji, stwierdził, że populacja ze średnim IQ wynoszącym 92 lub mniej, nie jest w stanie funkcjonować w systemie demokratycznym. Jest to oczywiste, gdyż iloraz inteligencji determinuje preferencję czasową, umiejętność percepcji w długim okresie czasu, i oczywiście abstrakcyjne myślenie. Ewidentnie przy niższym ilorazie inteligencji te cechy są upośledzone. Jednostki średnio gorzej rozumują w długim okresie, nie pojmują abstrakcyjnych pojęć, jak np. prawa ekonomii czy dobro ogólnospołeczne w postaci równości wobec prawa itd.
Masowy napływ południowych populacji, nawet jeśli hipotetycznie nie wyznawałyby antycywilizacyjnych wartości, i tak obniża jakość intelektualną, a przez to i moralną, społeczeństwa i degeneruje je. Instytucje cywilizacji, które do tej pory braliśmy za oczywiste: równość wobec prawa, rządy prawa, nienaruszalność własności prywatnej, dotrzymywanie umów, nietykalność osobista, wolność słowa, itd. - powoli odchodzą w niepamięć, również przez to, że populacja o obniżonym ilorazie inteligencji nie ogarnia ich, są dla niej zbyt abstrakcyjne. Ich zachowanie w systemie demokratycznym staje się niemożliwe, i przez to cały system demokratyczny się sypie.
I to widzimy na Zachodzie. Wielowiekowe instytucje padają pod naporem dziczy. Lewactwa, islamu i umysłowej degrengolady. Przeklęta trójca, każdy element jest tutaj współzależny.
Lewactwo - a więc kulturowy marksizm - najpierw podmywa fundamenty cywilizacji, wprowadza pojęcie winy za grzechy imperializmu itp., sprawia, że cywilizacja przestaje być dumna z siebie, więc zaczyna naprawiać krzywdy wyrządzone innym kulturom - zapraszając do siebie coraz więcej i więcej obcych. To otwiera bramę islamowi, antycywilizacji nienawidzącej wszystkich innych i pragnącej je zdominować. Ale islam może masowo opętać tylko jednostki o niskim IQ, podobnie jak ideologia lewicowa. Więc w interesie zarówno lewactwa, jak i islamistów, jest obniżenie IQ społeczeństwa, czyli znowuż masowa imigracja ludności południowej, z IQ 90 i mniej. W ten sposób następuje pełna eliminacja: wartości, czyniących z Zachodu cywilizację najwyższą; populacji o IQ wystarczającym do zachowania i obrony tych wartości.
Rezultatem jest pełne zwycięstwo sił ciemności, sił wspakultury. Śmierć Zachodu.
Różnorodność - to śmierć.