Ci którzy mieli przyjemność korzystać z internetu 15-20 lat temu, pamiętają zapewne jak wyglądał on za czasów swojej młodości. Materiały tekstowe i audiowizualne, zamieszczane były na prostych i lekkich stronach napisanych w htmlu i php, których wygląd, jeśli wyszedł spod ręki osoby z wizją, doskonale odzwierciedlał ich charakter, ciesząc oko i sprawiając że już sama strona była arcydziełem.
Treść stron była mniej lub bardziej merytoryczna co zależało od samego autora, jednak zazwyczaj wysokiej jakości. Jeśli ktoś zadał sobie tyle trudu żeby napisać witrynę od podstaw- co wtedy nie było takie łatwe gdyż narzędzi do tworzenia stron, edycji oraz pisania rozbudowanych portali nie było zbyt wiele a serwery kosztowały całkiem sporo - to raczej nie robił tego po to aby zamieszczać tam byle czego. Ponadto nie każdy znał się jeszcze w tamtych czasach na obsłudze komputerów i internetu, więc to automatycznie przesiewało tych mniej kumatych.
Internet służył więc temu czemu służyć miał czyli komunikacji oraz rozpowszechnianiu i udostępnianiu niczym nieskrępowanej informacji na skalę globalną. Przeglądarki natomiast pozycjonowały wyniki wyszukiwania w oparciu o trafność i popularność treści, a nie zasobność portfela. Każdy miał więc szansę się jeszcze wybić i zyskać wielu czytelników. Dyskusje społeczne toczyły się z kolei na wspaniałym wynalazku jakim były fora internetowe, a te prywatnie przez komunikatory, takie jak gg. Do masowej komunikacji służyły z kolei kanały chatu.
Jednak internet rozwijał się z dnia nadzień i coraz więcej osób zaczynało z niego korzystać. Różne firmy oraz inne grupy, zaczęły dostrzegać w nim nie tylko okazje do zarobku ale i zbierania informacji o rynku, gromadzenia informacji o konsumentach, czy też kształtowania opinii publicznej.
Strony od których wymagano coraz więcej funkcji, zaczęły zmieniać swój charakter z tych małych, tematycznych i rozproszonych po sieci, na coraz bardziej opasłe i rozbudowane portale internetowe.
To właśnie stąd wyłoniły się tytułowe lewiatany bez których dziś mało kto wyobraża sobie internet... Tylko czy słusznie?
Idea istnienia tych stron jest tak naprawdę zaprzeczeniem tego co wiemy na temat zdrowego i idealnego systemu dystrybucji. Gdy studiowałem Energetykę, uczono mnie, że idealnym modelem sieci energetycznej jest model rozproszony. Model taki cechuje się tym, że jeśli nawet pojedynczy element ulegnie awarii, to nie ma to większego wpływu na dostawy energii elektrycznej dla reszty odbiorców.
Wszystkie punkty odbioru i dystrybucji są w nim połączone ze sobą niczym nici w pajęczej sieci, a każdy węzeł jednocześnie pobiera i wytwarza część ogólnego zapotrzebowania sieci w energię. Co więcej sam punkt odbioru i dystrybucji który ulega awarii również podłączony jest do innych z których można pobierać energię, więc chociaż któraś z „nici” została zerwana lub też sam generator uległ awarii, resztą wciąż płynie prąd i dociera również do uszkodzonej lokalizacji. Tak samo też jest... a przynajmniej do niedawna było... z „siecią” internet (nie bez powodu tak nazwaną).
Niemal każda strona tworzyła tu połączenie(link) z innymi podobnymi sobie stronami te z kolei jeszcze z innymi i tak podążając od strony do strony możnabyło spędzić całe miesiące. Kiedy jakaś strona upadała nie miało to żadnego znaczenia ponieważ zawierała ona jedynie mały wycinek treści jakie można było znaleźć w danym miejscu. Dostęp do reszty informacji był nadal zachowany ponieważ były one rozproszone po róznych witrynach, a jako że z żadnej niemal strony nie wychodził tylko jeden link to poszukiwacz wiedzy szybko mógł dotrzeć do innych stron tematycznych. W ostateczności zostawała jeszcze wyszukiwarka.
Jednak tu zaczynamy dochodzić do sedna naszego tematu ponieważ wbrew wszelkiej logice, zaprzeczeniem i zagrożeniem dla tej idei, stały się najpopularniejsze i rozbudowane usługi takie jak FB czy też YT,
W szybkim czasie przyciągnęły one tłumy ludzi, które zaczęły przenosić się ze swoją działalnością i twórczością na owe portale. Fora i strony autorskie zaczęły świecić pustkami i wymierać, a cała moc twórcza skoncentrowała się się w tych kilku miejscach w internecie.
Niby nic dziwnego trudno bowiem nie docenić zalet jakie niesie łatwość założenia grupy tematycznej na Facebooku. Nie dość że można to zrobić w 10 minut to jeszcze byli tu niemal wszyscy użytkownicy internetu oraz znajomi, do których można było dotrzeć o wiele szybciej i łatwiej. Nie trzeba było również posiadać ani opłacać własnego serwera, co np. w przypadku publikacji treści filmowych nie jest takie tanie. Nie trzeba było też szukać kogoś kto zna się na pisaniu stron internetyowych, htmlu czy też innych „czarach”, oraz przegrzebywać odmętów sieci w poszukiwaniu rozwiązań. Nie wspominając że na filmikach z YT można było nawet zarabiać!
Wszystko cudnie, pięknie i bajkowo, tyle że szydło jakie siedzi w tym przysłowiowym worku okazuje się groźniejsze niż nam się wydaje…
Już teraz parę lat po spopularyzowaniu się owych mediów, coraz częściej słyszy się o cenzurze jaką stosują ich właściciele. Monetaryzacja treści na Tubie coraz częściej jest wyłączana z powodów politycznych i światopoglądowych a żeby zarobić coś na naszych treściach to trzeba się nie lada postarać. Właściciele grup na fb otrzymują coraz więcej banów z tych samych powodów. Nasze dane osobowe są natomiast zbierane i wykorzystywane przeciwko nam w reklamach i nie tylko.
Co jednak najgorsze, większość linków i treści tam zamieszczonych jest własnością DWÓCH(!) korporacji, które tak naprawdę podlegają jednej! Co to oznacza?
Może wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego ale cały dorobek wszystkich tych grup tematycznych, stron, zamieszczonych treści i nagranych filmików, kontakty, archiwalne materiały itd… Są przechowywane praktycznie w jednym miejscu a dostęp do nich może nam być zabrany w każdej chwili.
Większość struktur organizacyjnych różnych grup które kiedyś skupione były wokół forów, stworzona jest dziś na fb. Ludzie kontaktują się tylko przez fb a także (sic!) traktuje go jako JEDYNĄ oficjalną stronę swojej działalności. Nie muszę chyba długo tłumaczyć że przez taki obrót spraw sieć z czegoś takiego:
Zamienia się w twór centralnie sterowany zarządzany z taką samą „finezją” jak gospodarka za komuny, a którego upadek oznacza dosłowne „zaoranie” sporej części internetu, zniszczenie dorobku milionów osób i skasowaniem masy istotnych danych:
Na koniec pozostawiłem sobie jako tą przysłowiową wisienkę na torcie, korporację Google która tak naprawdę jest obecnie właścicielem:
- You Tube,
- najpopularniejszej poczty e-mail g-mail,
- map i zdjęć niemal z całego globu
- a także jednego z najczęściej używanych dysków do przechowywania danych.
Mało tego również rozwija swój portal społecznościowy którym jest Google+
O ile Facebook może dziś, czuć się jeszcze zagrożony, to z tym gigantem nie ma co dyskutować. To właśnie Google dyktuje nam co możemy znaleźć w internecie a czego nie, oraz to jakie dane przechowuje na swoich dyskach. Decyduje też o tym co możemy oglądać na YT, a co raczej nie pasuje do wizji nowego „właściciela” internetu.
Korporacja swoją polityką, zaczyna też z roku na rok coraz bardziej pogrążać opłacalność tworzenia stron autorskich oraz forów. Przestaje się to opłacać, ponieważ szanse na to że nasza strona stanie się popularna, są zależnie już nie tylko od tego czy właściwie ją pozycjonujemy a od tego ile prowizji dostanie od nas firma oraz tego czy treści na niej zamieszczone zgadzają się z Globalistyczną wizją świata.
Szukanie wsparcia w promocji, na FB również napotyka na taką samą ścianę oporu gdyż ten również ogranicza obecnie nasz zasięg w ten sam sposób. Dziś nawet grono naszych znajomych, którzy przecież po to nas dodali do listy żeby śledzić nasze treści i poczynania, nie widzi wszystkich naszych wpisów! Natomiast rozsyłanie linków przez facebookowego Messengera, nawet do osób które sobie tego życzą, jest coraz częściej blokowane przez automatyczne boty jako spam i może grozić zablokowaniem konta.
Niestety użytkownicy sieci lgną jak ćmy do usług oferowanych przez korporacje, zgadzając się posłusznie na warunki dyktowane przez nie. Panuje ponieważ niepisana „zasada”, czy też raczej przekonanie, że jeśli nie ma cię na fb, yt czy też w wyszukiwarce google, to w sieci nie istniejesz. Owe przekonanie sprawia natomiast że to co początkowo stało się tylko alternatywą i wydumana reklamą, dziś rzeczywiście zaczyna być prawdą. Wodospad trendu, napędza tym samym błędne koło samospełniającej się prawdziwości wydumanych sloganów.
Widać więc jak na dłoni że kierunek w którym zmierza obecnie internet, jest niczym innym jak zaprzeczeniem idei tego czym powinien być. Niewygodna dla Globalistów informacja coraz częściej poddawana jest cenzurze. Sieć zamiast się rozbudowywać, centralizuje się natomiast pod względem propagandowym, zatraca różnice między telewizją czy też radiem. Brakuje jeszcze porozumienia zmieniającego internet na pakietowany, gdzie usługobiorca będzie płacił usługodawcy, Nie za dostęp do całego internetu ale za pakiet usług. Gdzie oczywiście takie pozycje jak Gogle, FB i YT będą pewnie w standardzie, a za dostęp do prywatnych witryn będziemy musieli dopłacić, wolny i niezależny internet, zmieni się w więzienie.
Pozdrawiam wszystkich oraz zachęcam do czytania i oceniania innych moich wpisów
UPVOTE <> FOLOW <> RESTEEM