Siemandero, elo, elo!!
Jako, że już sierodnik, to zaczynamy.
Dziś trochę bardziej o współpracy redaktor-autor. Ostatnio
mówiłam, że już mam skład redaktorsko-korektorski. Dziś o samej redakcji, trochę smaczków, trochę tajników – kim są, czym się zajmują redaktorzy oraz jaką rolę pełnią w procesie.
Głowa boli od tej wiedzy?
Nieeee... Postaram się to opisać/opowiedzieć w takiej dość przyjemnej formie.
Na początku był mail
Tak naprawdę to był kontakt, z opisem tego, co ważne, czyli ilość stron w wordzie z prośbą o wycenę, rozmowa o tym, jak to ma wyglądać i o obawach. W moim przypadku, gdy dostałam maila zwrotnego, że tekst się nie nadaje, byłam pełna obaw. Dopiero później, dzięki Alicji i Jagodzie poczułam się zaopiekowana. Po rozmowach z redaktorami nadszedł sądny dzień. 8 marca. Dzień Kobiet. Już wiedziałam, kogo chcę w redakcji i kto będzie tą właśnie osobą, która ukocha mój debiut. Gdy już dostałam numer telefonu, zadzwoniłam. W życiu nie słyszałam takiej radości, jak tego dnia –
wszyscy wiemy, że można udawać radość, ale można też emanować radością w każdym tego słowa znaczeniu. To są szczególnie nacechowane głoski – są bardziej dźwięczne. Poza tym usłyszałam taką nutę dziecięcego uśmiechu i właśnie to spowodowało, że już wiedziałam, iż mój wybór jest idealny.
Plan działania
Od naszej rozmowy tak naprawdę jesteśmy w stałym kontakcie. Jak już wspominałam, Alicja posegregowała wszystkie bajki, które się nadają, a które nie i opatrzyła je komentarzami. Dostałam wytyczne i konkretne wskazówki, co dalej. I prośbę, aby ujednolićić kolory, czyli np. jeżeli Wiedźma maluje sobie piegi farbami, to nie wychodzą one od słońca. Jeżeli Jakub ma żabę na kapeluszu, to nie ma zółwia. Chodzi o spójność. Kolejnym krokiem, jaki podjęłyśmy, to wybór trybu pracy, czyli wybieram sobie opowiadanie i na nim pracuję, a potem odsyłam do redakcji. Tekst wraca z poprawkami i
dopiero po mojej akceptacji idzie do korekty (o korekcie będzie inny tekst, bo redakcja i korekta to dwa różne byty). W każdym planie musi być deadline, więc i w tym przypadku jest. Tekst musi być gotowy dla ilustratora i składacza już do połowy maja, więc no cóż...
trzeba spiąć pośladki, napiąć bicka i zasuwać.
A na ten moment upite szczęściem zapraszamy na IG! Im więcej obserwujących, tym więcej
frajdy.
Następny tekst w sobotni wieczór po 21:00. W tak zwanym międzyczasie pytanie do Was:
czy wiecie kto to, albo co to beta-reading? Czekam na wasze komentarze!