Hejka, to znowu ja. Jak widzicie dzisiaj zrecenzuję klasykę gatunku fantasy, czyli serię "Włady pierścieni" pióra J. R. R. Tolkiena. W tym wpisie poruszę tylko pierwszą część, lecz mam w planach przedstawić Wam swoją opinię na temat następnych części.
Ponieważ posiadam wszystkie tomy w swojej domowej biblioteczce mogę w miarę dokładnie porównać książkę z filmem.
Zacznijmy może od analizy produkcji, pierwszą, a zarazem najbardziej charakterystyczną rzeczą (dla nie tylko pierwszej części, bo pozostałych też się to tyczy) jest długość ekranizacji. Ten kto oglądał zapewne wie o co mi chodzi, z tego co wiem rozszerzona wersja filmu zajmuje widzowi prawie CZTERY GODZINY!!!
Muszę przyznać, że jest to jeden z najdłuższych filmów jakie oglądałam w życiu.
Długość filmu jest zarazem plusem i minusem, jak można się domyślić, skoro film jest tak obfity to mało wątków z książki zostanie pominiętych oraz widz będzie mógł więcej zobaczyć i zagłębić się bardziej w dzieje Śródziemia.
Jednakże z drugiej strony cztery godziny to masa czasu i nie każdy jest w stanie tyle wysiedzieć i oglądać jedną część, a przecież jest ich aż trzy. Zam kilka takich osób, które skarżyły się, że produkcja jest zdecydowanie za długa, ale mi to nie przeszkadza, wręcz odwrotnie, jestem zadowolona z długości filmu.
Książka nie jest zbyt obfita, ponieważ ma ponad 500 stron ( książkę można zobaczyć w wielu różnych wydaniach, natomiast moja ma 500 stron, jednak wiem, że w innych wydaniach liczba stron jest zmniejszona do np. 430, więc zależy to od wydawnictwa), więc długi film sprawia, że niewiele jest ominiętych wątków.
Osobiście jestem fanką Tolkiena i czytałam wiele jego książek. Mam ogromny szacunek do tego autora, ponieważ wykazał się niezwykłą oryginalnością. Z tego co wiem Tolkien wymyślił orków, a te postacie są teraz doskonale wszystkim znane i wykorzystywane przez innych autorów, więc ogromny szacunek za pomysłowość. Nie można zapomnieć o tym, że na potrzebę książek wymyślił nowy, sztuczny język- Quenya. Trzeba przyznać, że wymyślenie języka wraz z dialektami, akcentem, odmianą i całą resztą to nie lada wyzwanie.
Jednak nie każdy jest w stanie polubić książki tego autora, ponieważ zawierają dużo opisów, które potrafią być bardzoooo rozległe na nawet kilka stron.
Z początku męczyło mnie to trochę jednak po jakimś czasie się przyzwyczaiłam i opisy nie sprawiały mi problemu.
Pozytywną cechą ekranizacji jest na pewno muzyka, ponieważ jest po prostu świetna.
Akcja jest ciekawa i przyjemnie się oglądało ten film. Atmosfera jest tajemnicza i buduje napięcie.
Moją ulubioną postacią jest ewidentnie Gandalf, czarodziej z tajemniczą misją, oczywiście, że to jego musiałam mianować na najlepszą postać całej serii.
Kończąc dzisiejszy post chcę polecić film i książkę każdemu kto jeszcze nie zapoznał się z serią. Jest na prawdę warta polecenia i zasługuje na chwilę uwagi.
Dziękuję za przeczytanie mojej opinii i jeśli chcecie zachęcam do wyrażania własnej w komentarzach.
Chętnie przeczytam. Zapraszam również do mojego poprzedniego postu, w którym omówiłam kilka książek fantastycznych . W niedługim czasie możecie się spodziewać postu na temat następnej części ekranizacji "Władcy Pierścieni", więc polecam obserwować. :)