Zastanawiając się nad tematem przewodnim konkursu, na myśl przyszło mi kilka kulinarnych wspomnień.
Robienie gołąbków z piasku i liści, ratowanie wyimaginowanego Mojżesza przed zalewającą go kaszką manną, pałaszowanie mistrzowskiego bloku czekoladowego, czy cel przyświecający przy jedzeniu zupy : odkryć jakie literki kryje miseczka, i oby tylko do dna, na którym ukrywał się pajac – mimo, że ten widok widziało się już wiele razy.
Wybór padł jednak na maminy Jabłecznik – i za chwilę zdradzę, dlaczego.
Jest to jedno z moich ulubionych ciast, które wyszły spod ręki mojej mamy. Był u nas taki zwyczaj, że ciasta robiło się tylko na święta lub na jakąś naprawdę wyjątkową okazję, a torty tylko na urodziny. W domu się nie przelewało, ale na jabłecznik zawsze było nas stać, więc wpadał on między tymi wszystkimi świętami. Leciało się więc po 2 kilo Renety lub Antonówki, a dwa dni po ciasto było już tylko pięknym wspomnieniem. I to tylko dzięki mamie, która pilnowała, aby nie zjeść za dużo na raz, bo inaczej w kilka godzin po już byłoby po sprawie 😏
Jak wspomniałam w moim pierwszym poście – generalnie jako dziecko/nastolatka starałam się trzymać od kuchni tak daleko, jak to było możliwe, były jednak wyjątki od tej reguły. Z jakichś powodów bardzo ekscytowało mnie babranie się w jedzeniu 😁 Tak więc pomoc przy panierowaniu kotletów lub zagniataniu ciasta sprawiało mi niemałą frajdę, i muszę przyznać, że babrałam się z wielką pasją i skupieniem 😌 Przy robieniu ciasta zawsze podobał mi się moment wbijania żółtek – zawsze wyobrażałam sobie, że ścigają się one ze sobą, i zastanawiałam się, które pierwsze zjedzie na dół, które się rozbije, a które przeżyje w swoim oryginalnym kształcie…
Wiem, wiem, to może nieco odbiegać od normy, ale czy w mojej kuchni cokolwiek jest normalne? Normalność – jakkolwiek pojęta – z pewnością nie jest cechą eksperymentatora i artysty. Z czym niestety wiążą się nieraz różne gastronomiczne wybuchy i mnóstwo sprzątania, ale powstają w trakcie tych eksperymentów doprawdy ciekawe produkty 😎
Wróćmy jednak do rzeczy. Maminy Jabłecznik jest jednym z tych tradycyjnych ciast, które zawierają tzw. dwie śmierci – mnóstwo białej mąki i cukru. Uważam jednak, że co jakiś czas przy zdrowym trybie życia taki Jabłecznik krzywdy nam nie zrobi 😉 Jest także rewelacyjny ze względu na prostotę wykonania : dosłownie wrzucamy wszystkie składniki do miski, zagniatamy, na to wrzucamy jabłka, pianę z białek, znów ciasto, pieczemy i po 30 min ciasto gotowe 👌 Nie ukrywam jednak, że najlepszy w naszym Jabłeczniku jest smak… a smaku dzieciństwa nic nie pobije 😚
Obojętnie od Twego stopnia umiejętności kulinarnych - z tym ciastem na pewno sobie poradzisz. A warto go zapisać w swojej książce kucharskiej, ponieważ jest to ciasto idealne dla niespodziewanych gości – wystarczy, że masz godzinę w zapasie, podstawowe składniki w szafkach, a niezapowiedziani goście będą zachwyceni Twoją przewidywalnością 😎 Mój przepis wydaje się długi, ale to dlatego, że z myślą o początkujących dzielę się szczegółowymi wskazówkami, które ze zwykłego jabłecznika uczynią Jabłecznik Rewelacyjny. Serdecznie zapraszam do wypróbowania naszego rodzinnego przepisu – kto wie, może stanie się i Twoim ulubionym 🙂
Jabłecznik Mojej Mamy
Składniki:
✔️ 3 szkl. mąki
✔️ 1,5 szkl. cukru
✔️ ¾ kostki margaryny
✔️ 4 jajka
✔️ 2 łyżki śmietany
✔️ 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
✔️ 1 olejek waniliowy
Dodatkowo:
✔️ Budyń/Kisiel/3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
✔️ 2 kg kwaśnych jabłek
Wykonanie:
Etap I – Jabłka
Aby zaoszczędzić sobie czasu, jabłkami zajmij się w pierwszej kolejności. Umyj, obierz i zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Odciśnij sok za pomocą ręki lub talerzyka. Sprawi to, że sok nie przesiąknie do ciasta i nie rozwodni jego konsystencji, a Ty będziesz mógł rozkoszować się sokiem jabłkowym w oczekiwaniu na Jabłecznik 😙
Przygotuj także blachę – moja ma wymiary 35 cm x 26 cm. Moja mama zawsze smarowała blachę margaryną i posypywała kaszką manną lub bułką tartą. W ten sposób zapobiegniesz przywieraniu ciasta do blachy. Możesz użyć także papieru do pieczenia, ale osobiście polecam pierwszą metodę.
Etap II – Ciasto Kruche
Białka oddziel od żółtek i umieść w wysokim naczyniu, odstaw do lodówki do schłodzenia.
Do miski wsyp mąkę, cukier, śmietanę, żółtka, proszek do pieczenia i olejek waniliowy.
Margarynę koniecznie schłodź przed zagniataniem ciasta – dzięki temu będzie ona dobrze sklejała wszystkie składniki. Osobiście polecam margarynę Kasię, nigdy nas nie zawiodła 👍
Mąka i proszek nie wymagają przesiewania – wrzucaj jak leci 😃
Czas na zagniatanie! Jeśli nie robiłeś tego jeszcze a jesteś w związku małżeńskim, mała rada ode mnie – zdejmij obrączkę i wszelkie pierścionki, zaoszczędzi Ci to szarpaniny przy późniejszym ich zdejmowaniu i szorowaniu 😅 Zagniataj, ugniataj, przewracaj, babraj – aż ciasto wchłonie całą mąkę i resztę składników, które osiadły na dnie miski.
Kiedy ciasto będzie giętkie i sprężyste, a jego konsystencja zwarta – to znak, że jest gotowe. Przekrój je w proporcjach 60% i 40%. Mniejszą część zawiń w folię spożywczą i włóż do zamrażalnika.
Większą część ciasta podziel na kawałki i rozłóż w różnych miejscach blachy.
Następnie rozciągaj ciasto palcami na wszystkie strony, aż wszystkie elementy się połączą, i wyrównaj.
Na ciasto wyłóż przygotowane wcześniej jabłka.
Etap III : Pianka
Nasza pianka zwyczajowo była pianką, która miała szeleścić, ale niekoniecznie zachwycać smaku. Nie znajdziesz więc w niej cukru, w większości dodawaliśmy do białek po prostu kilka łyżek mąki ziemniaczanej, aby nadać jej sprężystości. Jeśli dodasz budyniu lub kisielu, możesz uzyskać nieco inny efekt pod względem konsystencji, smaku i koloru – zachęcam do eksperymentowania 🤓👩🔬👨🔬
Białka należy ubić na sztywno. Pod koniec dodaj mąkę/kisiel/budyń i zmiksuj do połączenia.
Następnie wyłóż na warstwę jabłek.
Tip: Jeśli zdarza Ci się czasem, że żółtko zawieruszy się gdzieś pośród białek i ciężko je wydobyć, lub po prostu chcesz przyśpieszyć proces ubijania czy też zwiększyć jego skuteczność – dodaj do białek szczyptę soli. Schłodzenie ich w lodówce także pomaga. Ja dodatkowo schładzam trzepaczki miksera – połączywszy powyższe kroki, ubijanie białek zajęło mi max minutę.
Etap IV : Wierzch ciasta
40% ciasta wyjmij z zamrażarki. Jeśli włożyłeś je do zamrażarki zaraz po ugnieceniu ciasta, powinno się tylko lekko schłodzić. Ciasto generalnie ma bardzo dobrą konsystencję, ale schłodzenie ułatwi nam pracę.
Odrywaj kawałki ciasta i palcami roluj na blacie. Następnie układaj wałeczki ciasta naprzeciwlegle, tak jak widoczne jest to na zdjęciu. Jeśli wolisz inną wersję – potrzymaj ciasto trochę dłużej w zamrażarce, następnie zetrzyj na tarce o dużych oczkach, prosto na blachę. Dzięki temu uzyskasz jeszcze bardziej kruchy efekt.
Etap V: Pieczenie
Włóż ciasto do piekarnika rozgrzanego do 200° C i piecz przez 30 min.
Po upieczeniu zostaw w uchylonym piekarniku przez jakiś czas, następnie przykryj ściereczką i odstaw na kilka godzin, lub najlepiej na całą noc. Wtedy będzie miało najlepszy smak.
Tip: zwróć uwagę na grubość pasków – robiłam to ciasto pierwszy raz od lat, i nie sądziłam, że aż tak urośnie, oryginalnie lepiej wyglądają paski cieńsze. Zaprzyjaźnij się także z piekarnikiem – moje ciasto po 30 min było gotowe, ale nieco go przypaliło elektryczne słoneczko 😊
Etap VI : Pałaszowanie!
Ciasto jest gotowe
Jabłko, czy Jabłecznik ?
Ja dziś wybieram Jabłecznik, a Ty?