Pamiętam ten stres, kiedy termin rozmowy w konsulacie został wyznaczony. Przed samą rozmową miałam ogarnięty chyba cały internet odnośnie pytań ze strony konsula i jak to wszystko wygląda. A jak było ? Nie tak strasznie jakby się wydawało. Wiele kwestii opisanych jest błędnie niestety w sieci. Dziś chciałabym część z nich wyjaśnić. Serdecznie zapraszam!
***
1. Rozmowa z konsulem jest po angielsku
Totalna bzdura! Konsulowie w ambasadzie pracują na miejscu (nie zdalnie), więc potrafią się dogadać po polsku, przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Należy zauważyć, że wiele ludzi ubiegających się o wizę nie zna angielskiego. Na przykład Polacy, którzy wybierają się do polskiej rodziny nie potrzebują znać języka angielskiego, albo Ci którzy jadą zwiedzać USA z przewodnikiem.
2. Jadę do rodziny/znajomych - zaproszenie potrzebne od razu!
Kiedyś zaproszenie było potrzebne, jednak te czasy już minęły. Aktualnie takowe zaproszenie nie jest już potrzebne ani wymagane jeżeli lecimy na krótko do znajomych czy rodziny. Konsul może nas zapytać gdzie zamierzamy się zatrzymać (należy odpowiedzieć rzeczowo, np. Chicago) - zresztą to samo będą od nas wymagali w formularzu, który otrzymuje się podczas lotu (o tym w osobnym wpisie).
3. Bilety muszę mieć kupione przed otrzymaniem wizy
To jeden z większych absurdów! Bo co jeśli nie otrzymamy wizy a bilety będą kupione? Jednak mimo wszystko, dobrze jest mieć przemyślany plan wycieczki, m.in. wiedzieć jakie miejsca chcemy odwiedzić, gdyż wielce prawdopodobne jest, że zapytają nas o to w ambasadzie.
4. Wiza jest tak długo ważna jak paszport.
Nieprawda. Wiza jest ważna do momentu jej wygaśnięcia. W przypadku wymiany paszportu na nowy, do USA jedziemy z dwoma paszportami - ze starym (w którym jest wiza) i nowym (bez wizy). Jest tylko jedno ALE. Wiza nie może być przedziurkowana!
*
To by było na tyle. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Zapraszam do dyskusji :)