Źródło: TheAustralian
Dziś przestawię Wam jedną z bardziej wyraźnych postaci współczesnej dyskusji politycznej. Nie będzie to jednak pozytywna ocena, bo mam sporo do zarzucenia bohaterowi. Zwłaszcza w zakresie…ale nie wyprzedzajmy…
Jordan Peterson
Życiorys
Urodził się w Kanadzie w 1962 roku. Jest profesorem psychologii na Uniwersytecie w Toronto. Głównymi obszarami jego pracy jest psychologia społeczna, osobowościowa i abnormalna. Zajmuje się też psychologią ideologii, religii, świadomości i systemami totalitarnymi. Napisał dwie książki: Maps of Meaning: The Architecture of Belief (1999) i 12 Rules of Life: An Antidote to Chaos (2018). Od 2016 roku prowadzi swój kanał na YouTube gdzie publikuje filmy krytykujące polityczną poprawność, serię biblijną oraz rozmowy z różnymi postaciami świata akademickiego, mediów i kultury.
Postawy
Peterson jest krytykiem politycznej poprawności, współczesnego feminizmu, polityki tożsamości i szeroko rozumianych postaw postmodernistycznych. Według niego, większość postmodernistycznych filozofów i socjologów od lat sześćdziesiątych, który deklarują odrzucenie marksizmu i komunizmu, budują swoje postawy na tych ideologiach. Głównie „zamiast wybierać proletariat, klasę pracującą i przeciwstawiać ją przeciwko burżuazji, zaczęli przeciwstawiać grupy uciskane uciskającym. To otworzyło drogę identyfikacji wielu grup jako uciskanych i uciskających i dalsze używanie tej narracji pod różnymi nazwami.(…) Ludzie, którzy wyznają tę doktrynę – te radykalną, postmodernistyczną, wspólnotową doktrynę, która wynosi tożsamość rasową, płciową, seksualną do szczytu tożsamości grupowej – mają oni kontrolę nad większością nisko do średnio poziomowych biurokratycznych struktur i wiele rządów”.
Krytyka
Peterson jest uważany, obok Bena Shapiro, jako intelektualny filar alt-right i ruchów antySJW. O ile część jego postaw ma podstawy racjonalne i naukowe, to jednak w swoich częstych wypowiedziach pozostawi wrażenie człowieka, który boi się twardych postaw i deklaracji, o ile nie znajdują się one w domenie własnej pracy akademickiej. Zapytany o wiarę w Boga, zamiast, jako chrześcijanin odpowiedzieć za pytanie – rozbija je na części pierwsze, pytając o to, jak definiujemy wiarę, Boga itd. Tego typu sytuacje powodują, że traci on na wiarygodności, buduje obraz osoby, która wyćwiczone postawy cytuje z rękawa; zapytana o coś, co nie jest wyćwiczonym scenariuszem, wchodzi w niuanse, mija się z podaniem odpowiedzi. Nie znamy motywów takich postaw, ale zachowania tego typu są raczej charakterystyczne dla początkujących apologetów niż dla wykształconych intelektualistów, otwartych na debatę publiczną. Dlatego mam problem z Petersonem. Podobnie jak z kilkoma innymi osobami z tego kręgu. Gdy publicznie występują w obronie swoich własnych postulatów – sypią danymi, dykteryjkami, argumentami. Zapytani o coś innego – wykazują co prawda intelektualną woltyżerkę, ale unikają odpowiedzi, jakby udzielenie ich, groziło umiejscowieniem ich w kategoriach, których…boją się, wstydzą…tego nie wiemy.
Dlatego podobne osobowości traktuję z rezerwą. Co prawda część ich postulatów, myśli i pomysłów na odbiór i krytykę codzienności mają sens. Jednak gdy ktoś staje się twarzą idei – musi liczyć się z wymogiem integralności. Jeśli ktoś mówi, że jest chrześcijaninem, ale nie potrafi udzielić prostej odpowiedzi na pytanie o wiarę w Boga, to tę integralność traci. Przynajmniej w moich oczach. Ale ja jestem dziwny…