Swego czasu co roku jeździłem w Bieszczady, głownie do Wetliny. Wówczas to jeszcze było miejsce ściągające jedynie outsiderów, młodych w wieku około studenckim zazwyczaj z rożnych ciekawych subkultur powiązanych z ideą niezależności, buntu czy poszukiwania więzi z siłami natury. Mówiąc krótko sami ciekawi ludzie. :) Obecnie już od paru ładnych lat weszła tam typowa turystyka dlatego przestałem bywać aby pozostawić sobie tylko te najlepsze skojarzenia i wspomnienia tego miejsca ale generalnie Bieszczady mają swój niepodważalny urok to fakt.
RE: Bieszczady w literaturze pięknej cz. 1