Witajcie,
Dziś wpadłam na post dotyczący drugiej edycji konkursu na autoripostę (szczegóły tutaj). I wiecie co się stało? Postanowiłam wybrać się z motyką na słońce ;) i oto powstał poniższy wpis.
Oj , pkocjan. Nieładnie tak oszukiwać samą siebie. Czy zastanowiłaś się nad tym, co napisałaś w tym poście?
Znam Cię już długo, jak nikt inny i wydaje mi się, że to nie jest do końca tak, jak piszesz. Bo czy aby na pewno te tramwaje są takie złe? Pomyśl chwilę..
Piszesz:
- Przystanek
Niestety lokalizacja przystanku przy miejscu pracy nie była zbyt ciekawa. Aby dostać się z niego do pracy, musiałam przejść tunelem pod wiaduktem kolejowym, a następnie obok sporych zarośli. W dzień nie było to mocno uciążliwe, natomiast wieczorem strach było tamtędy przechodzić.
Ale czy Ty masz na to wpływ? Czy wiedziałaś już wcześniej gdzie on się znajduje i mimo wszystko zdecydowałaś się na tramwaj, a nie na autobus? Dokonałaś wyboru świadomie, więc pewnie liczyłaś się z taką niedogodnością.
I dalej:
- Czas
Całkowity czas dojazdu tramwajem z miejsca zamieszkania do pracy (razem z dojściem na przystanki) zajmował mi około godziny (i to w optymistycznym wariancie). Dla porównania czas dojazdu samochodem z miejsca zamieszkania do pracy wynosił 15 minut (razem z parkowaniem ;) ).
Pamiętam jak nie raz i nie dwa wracałaś z koleżanką. Czas Ci wtedy szybko mijał i dziwiłaś się, że pora już wysiadać. Nie zwracałaś uwagi na tykający zegarek. Teraz oddała byś wiele, aby mieć tę godzinę tylko dla siebie.
A to:
- Pasażerowie
Niestety jeżdżąc na poranną zmianę, często w tramwaju można było spotkać bezdomnego. Wiadomo z jakim dyskomfortem było to związane.
Czy naprawdę było to, aż tak często? Czy raczej pojedyncze przypadki, które zapadły w pamięć? Ludzie mają to do siebie, że złe rzeczy długo pamiętają, a o dobrych mało się mówi. Czy aby na pewno tak nie było i u Ciebie?
Droga moja koleżanko, zastanów się jeszcze raz nad tym tematem, bo coś mi mówi, że te tramwaje nie były wcale, aż takie złe. Może masz również dobre wspomnienia.
Pozdrawiam Cię serdecznie.