Nigdy nie byłem fanem poezji,
ale z czasem człowiek dojrzewa do różnych rzeczy.
Mamy kolegę w pracy, który miał dziś mały wypadek.
Przesympatyczny młody człowiek, który generalnie nam wszystko naprawia - sam się zepsuł.
Postanowiłem uczcić go, a właściwie jego kolano takim oto wierszem.
Ała!
Pojechałeś dziś na SOR,
Your łękotka is no more?
Naprawiając dziś maszyny,
zaliczyłeś lot z drabiny?
Ewolucja to podniebna.
Czy łąkotka jest potrzebna?
Może tak, a może nie.
Bardziej rzyć przydaje się.
Czasem życie ci pokaże,
jak jest cienka życia nić.
Ja o życiu tyle wiem:
bez łąkotki da się żyć.
Zatem przejdźmy tu do sedna:
pozostała jeszcze jedna.
Więc nie pękaj, mocium panie,
gdy ci jedna pozostanie.
Mimo, że rzyć jest pęknięta
i organem jest solowym,
Nie zaprzątaj sobie głowy
łąkotkami, co w kolanie
Pękają na zawołanie.
Cóż, łąkotkę masz już z głowy.
Spójrz na rzyci śmiech pionowy,
Niech na twarz ci śmiech przemyci taki przykład.
Przykład z rzyci.
Póki co, na jednej nodze
z życia musisz cieszyć się.
Czy łąkotka jest potrzebna?
Może tak, a może nie.