Nie bardzo wiedziałem czego spodziewać się po wczorajszym muzycznym i kostiumowym wydarzeniu. Jam session, ale na komercyjnym dużym statku turystycznym ?! godzina pływania "Sobieskim" - skróciła się do 30 minut ...
Jednak najfajniej, że mimo otrzymania szczegółów o poranku przed wieczornym wydarzeniem udało mi się zaprosić jeszcze jedną osobę.
Ludzie schodzili się pomału (a przynajmniej miałem takie wrażenie bo dotarłem przed czasem kiedy było raptem z 10 osób) - okazało się zresztą że ogłaszana godzina wypłynięcia jest przesunięta o około dwóch kwadransów.
Sam klimat przebrań był jednak fenomenalny, na muzyce się nie skupiałem - bo przeszliśmy na tył jednostki gdzie nie było plastiku blokującego widoczność tylko panorama nocnego Krakowa.
Zaskoczyło mnie trochę tempo (2x galarowe :) ) czy też moc silnika - co komercja to komercja.
Przebrałem się za Kota w czerwonej kamizelce (choć moje elementy zapasowe/alternatywne przydały się jeszcze praktycznie trzem osobom) wbrew zapowiedzi zresztą wpuszczano wszystkich niezależnie od kostiumu lub jego braku,
afterparty w samym "Kontakcie" na szpitalnej też było bardzo ciekawe - nawet bardziej niż zazwyczaj przy zabawie kostiumami (choć pewno tylko 1/4 uczestników była na wodzie)