Widzę, że od okolic wtorku (6 dni) zapuściłem kronikę trywialnych codziennych wydarzeń, problem w tym, że przy całej intensywności kilku ostatnich dni brakło okazji do blogowania.
To poniekąd paradoks blockchaina, że zmuszam się do napisania czegokolwiek, czasem szczególnie kiedy nadmiar wolnego czasu czyni to aż zbyt łatwym, a kiedy dzieje się dużo trudno zawrzeć to w słowach (przez brak czasu i przez pewne wrażenie trywializacji).
W piątek przede wszystkim 12-16/17 włóczyłem się komunikacją miejską po Krakowie z własnym stacjonarnym Pctem w wielkiej czarnej torbie (mi akurat samodzielnie nie udało się go upchać do dużego plecaka - co było pierwotnym pomysłem).
Pomimo sporej dawki stresu karta graficzna (1gb) została wymieniona na teoretycznie lepszą (2gb) Afox 710 - co się nakląłem przy ogarnianiu sterowników to moje.
Mimo wszystko fajnie zrobił taki wysiłek fizyczny - także dobry obiad na stołówce pod Wawelem (Uniwerek J P II).
Przed wejściem na stołówkę krążył automatyczny robot kurier (tzn tamtędy przejechał) ciekawe zjawisko - zdjęcia być może wkrótce.
Niestety dobra tabaka (czarny JBR) skończył się podczas działań i porządków u kolegi inżyniera(informatycznego nerda) na ul Koletek - tak więc ze stołówki przewędrowałem pół starego miasta do sklepu z tabaką przy teatrze Bagatela i na przystanek plac inwalidów (159 - to autobus który tam miałem najbliżej - a zatrzymuje się prawi epod moim blokiem).
Znalazłem całkiem dobry z początku nowy serial "Carnival Row" (rekomendacja GW na stronie internetowej - zatem coś jakby reklama). Odhaczone 3 pierwsze odcinki.
Piątkowe spotkanie załogi Zbójów Wiślanych (muzeum - czy też przyległa przestrzeń "Spotka" pałac Krzysztofory --> Stary Port --> Pub pod Ziemią (Miodowa / Kaźmierz) jakoś też dałem radę zebrać się następnego dnia (sobota) podziałać trochę wolontariatu w Fundacji. Ogólnie jednak sobota była odpoczynkiem.
Obejrzeliśmy z mamą nową wersję "Producentów " Mela Brooksa (2005) taką bardziej musicalową - całkiem udaną powiedziałbym (recenzja być może / innym razem) mocne 8/10
Will Farrel - w roli pobocznej, jak zwykle świetny !
wycięta scena deleted scene - fajny dodatek ...
https://www.imdb.com/title/tt0395251/
Kiepsko oglądać musical z częściowym tłumaczeniem (lektor dialogów) i piosenkami po angielsku - ale trudno na szybko znaleźć lepszą alternatywę a wybór filmu był spontaniczny.
Co do niedzieli to była tak naładowana przygodami, że powinienem ją chyba rozbić na 2-3 osobne wpisy, ale w skrócie :
Przewiosłowaliśmy tam i z powrotem mniejszą łodzią "pychówka" spod klasztoru Norbertanek przy Salwatorze w górę Wisły i do punktu startowego z dwoma postojami - 13 z minutami - 15 (+) pogoda na szczęście wbrew prognozom dopisała.
Dalej dołączyłem do rowerowej przejażdżki ze znajomymi do opactwa w Tyńcu a nawet kawałek dalej z przerwą na posiłek w lokalnej restauracji, odwiedziliśmy też w Pychowicach koleżankę Asię wracając było bardzo miło !
niestety zdjęć tym razem nie będzie (interfejs PEAKD robi mi psikusy i obraca wszystkie do góry nogami i nawet tradycyjne mozolne obracanie ich wcześniej w paincie nie pomaga - może później się uda) .
Ostatecznie wstąpiłem też wracając około 24 do szkoły tańca kontakt na jam session/potańcówkę a głównie herbatę i było tak cudownie (muzyka gitarowa w świetnym zgraniu 3-4 wykonawców plus sporadycznie skrzypce / ukulele / jajka grzechotki, że zostałem do 4 tej ,czyli prawie do końca, czego efekty dziś przetrawiam) :) !
ENGLISH
I see that I have been chronicling trivial daily events since around Tuesday (6 days), the problem is that through the intensity of the last few days there has been a lack of blogging opportunities.
It's somewhat of a blockchain paradox that I force myself to write anything sometimes especially when an excess of free time makes it all too easy, and when there's a lot going on it's hard to put it into words.
On Friday first of all 12-16/17 I was wandering around Krakow by public transport with my own stationary Pct in a big black bag (I didn't manage to stuff it into a big backpack by myself - which was the original idea).
Despite a lot of stress, the graphics card (1gb) was exchanged for a theoretically better (2gb) Afox 710 - what I got myself into a tangle over drivers is mine.
Nevertheless, it was nice to do such a physical effort - also a good lunch at the canteen near the Wawel Castle (Univ. J P II).
In front of the entrance to the canteen circulated an automatic robot courier (i.e. drove there) interesting phenomenon - photos perhaps soon.
Unfortunately, the good snuff (black JBR) ran out during the activities and tidying up at a colleague engineer(IT nerd) on Koletek street - so from the canteen I walked half of the old city to the snuff store near the Bagatela theater and to the stop Plac Inwalidów (159 - that's the bus I had closest there - and it stops almost right under my block).
I found quite good at first the new series "Carnival Row" (GW recommendation on the website - so something like an advertisement). Unhooked the first 3 episodes.
Friday's meeting of the Thugs of the Vistula crew (museum - or adjacent space "Spot" Krzysztofory Palace --> Old Port --> Pub under the Earth (Miodowa / Kazmierz) somehow I also managed to get together the next day (Saturday) to do some volunteer work at the Foundation. Overall, however, Saturday was a rest.
We watched with my mother the new version of "Producers " Mel Brooks (2005) such a more musical -- quite successful I would say (review perhaps / another time) strong 8/10
Will Farrel - in a side role, great as usual !
cut scene deleted scene - nice addition ...
https://www.imdb.com/title/tt0395251/
It's lousy to watch a musical with partial translation (dialogue reader) and songs in English - but it's hard to find a better alternative on short notice and the choice of film was spontaneous.
As for Sunday, it was so charged with adventures that I should probably break it into 2-3 separate entries, but in short :
We carried back and forth in a smaller "pusher" boat from under the Norbertine convent at Salvatore up the Vistula and to the starting point with two stops - 13 with minutes - 15 (+) the weather fortunately, contrary to forecasts, was fine.
Further on I joined a bike ride with friends to the abbey in Tyniec and even a bit further with a break for a meal at a local restaurant, we also visited my friend Asia in Pychowice coming back it was very nice !
Unfortunately, there will be no pictures this time (the PEAKD interface is playing tricks on me and rotates them all upside down and even the traditional laborious rotating them earlier in painter does not help - maybe later I will manage) .
Finally, I also stopped by back around 24 to the dance school contact for a jam session/dance and mainly tea and it was so wonderful (guitar music in great harmony 3-4 performers plus occasional violin / ukulele / egg rattles, that I stayed until 4 o'clock , that is, almost to the end, the effects of which I am digesting today) :) !
Translated with www.DeepL.com/Translator (free version)