W czwartek (lub wcześniejszą od 4 dni niedzielę) usłyszałem od koleżanki o koncercie w "Radiu Kraków" Polsko-chińskim projekcie na instrument strunowy chiński i "sukę biłgorajską" stad też dowiedziałem się, że trwa XXV edycja kultowego festiwalu.
Nuty zbójnickie - "Trebunie Tutki"
ostatecznie przy nawale spraw i innych aktywności dotarłem ostatniego dnia - było warto ! Po stokroć warto.
Stało się to tak, że moja wspaniała mama wygrała wejściówkę na jeden koncert (w Programie drugim polskiego radia). Kolega M.de H. zresztą tez wygrał na koncert późniejszy.
Niedziela - jak zwykle była nawałem spraw i aktywności - ledwo odespałem wachtę na pokładzie Piątkowo/sobotnią (oj naprawdę krótki sen był w sobotę rano 7:30-12 być może) trudno było więc wejść na obroty ale udało się.
Przed 16:00 byłem w pysznym barze Smakosz
później odwiedziłem babcię (zostawiłem rosół - dostałem cebule i paprykę ) to trudna dla mnie rzecz odwiedzić babcię - Karolinę - mamę mojej mamy (rocznik 1932 - 91 lat ! ) nie widzieliśmy się chyba ze dwa miesiące może tylko od maja - choć to 15 minut przejażdżki rowerem - jakoś do tej pory zawsze niepewnie się czułem chodząc sam - więc parę razy do roku wędrowałem do babci z mamą.
Babcia Karolina - wychowałem się w tym mieszkaniu na Wieczystej aż do wakacji między 5-tą a 6-tą klasą podstawówki (czyli do 11/12 dwunastego roku życia)
popołudniu wreszcie byłem w Małopolskim Ogrodzie Sztuki na wernisażu (zero jedzenia czy napojów co to za wernisaż ja się pytam 😁 )
JOANNA SŁOWIŃSKA - genialna wokalistka i muzyk ! (Chyba najlepszy z występów to ich Kwartet - projekt)
Joanna Słowińska Quartet - Pierwszy koncert na którym byłem był cudowny przepiękny mistyczny i nie do opisania w słowach
po godzinie i kwadransie i 15 minutowej przerwie wystąpiły Trebunie Tutki ( tu już miałem towarzystwo koleżanki "Azji" bo wejściówka to wygrana dwu-osobowa, zresztą sytuacja z osobą towarzyszącą była bardziej skomplikowana bo Asia mnie wykiwała 3 h przed koncertem i szukałem desperacko dosyć zastępstwa ale szkoda na to w sumie słów trwonić, ważne że się udało)
"Trebunie Tutki"
też były wyśmienite choć inny klimat - aż się prosili o klaskanie i zaśpiew do rytmu ostatnie dwie piosenki zasiliło małżeństwo Sierpińskich (mąż Joanny to zresztą dyrektor festiwalu ) było wybornie i znowuż wyśmienicie
Kolejne 15 minut technicznej przerwy (wyjście z dużej sali ) i występ tria litewskiego (oraz jednej polki ) z "Babadag"
- dość mocno ciężko przygnębiający jazz - folk - jeden diabeł wie jak to opisać - przeżyliśmy było nawet ciekawie ale ze był to 3 ci koncert to zmęczył - także mimo wprowadzeń po Polsku brak znajomości litewskiego nie ułatwiał odbioru ...
Także po pierwszej przerwie spotkałem spore grono przyjaciół i znajomych z "Kontaktu" oraz Bębniarza Michała Biela z "Daj ognia" z współmałżonką
wróciłem po północy - Było naprawdę pięknie ! oby za rok udało się wziąć udział w całym festiwalu
tłumaczenie i reszta zdjęć później czas na miasto !