Hejka!
Wczoraj dzień rozpoczęłam o 9, bo chciałam się mniej więcej wyspać i mieć siłę na późniejsze zadania i siedzenie w nocy dość dłużej niż wcześniej 😅
Zjadłam szybkie śniadanie i wzięłam się za sprzątniecie domu. Teraz jest z tym dość trudno, bo mamy kompletny rozgardiasz 😆 Przygotowujemy się do remontu kuchni, więc wszystko jest nie na swoich miejscach, ale jeszcze chwila i będzie można w końcu wysprzątać raz, a dobrze!
Pogoda w tym czasie się kompletnie zepsuła :(
Choć nie mogę narzekać, bo przyjemny wiaterek uprzyjemniał sprzątanie i był miłą odskocznią od ostatnich ciągłych upałów.
Niedługo po obiedzie nadeszła wielka chmura i trochę się baliśmy, że to następna burza.
Na szczęście był to jedynie deszcz, a może i aż, bo jest on teraz nam bardzo potrzebny. Baliśmy się, że nie będziemy mieli już deszczówki i będziemy musieli wyciągać ze studni itd., a przecież z beczułek jest o wiele wygodniej i lepiej. Na szczęście znowu są pełne i wystarczą na długie tygodnie.
Później szybko się ogarnęłam i poszłam na imieniny do babci, gdzie zdjęć z wiadomych przyczyn nie robiłam. Chociaż muszę Wam powiedzieć, że kompletnie nie jestem przyzwyczajona do ciągłego noszenia telefonu, a co jakiś czas przydałoby się zrobić zdjęcia, by wstawić je do posta. Myślę, że to kwestia czasu i nauczę się korzystać z każdej okazji. Narazie musicie się patrzeć na te 2-3 zdjęcia co post. W przyszłości będzie lepiej! 😎
Około 20:30, zaczęłam się zbierać do domu, by ogarnąć się jeszcze przed ostatnim wydarzeniem tego dnia, czyli kinem plenerowym!
Wybaczcie za zdjęcie, ale fotograf się nie spisał xD Pojechałam tam z przyjaciółmi i wyszliśmy stamtąd około północy. Później byli głodni, więc szybko pojechaliśmy na kebaba (ja niestety muszę się z nim ograniczać, bo moja cera nadal płacze po ostatnich moich wybrykach z fast foodami). Jeszcze chwilkę sobie pojeździliśmy i wróciłam do domu.
Do usłyszenia jutro!