Fabuła
Irlandia. Bliżej nieokreślone ramy czasowe. Wybucha epidemia wirusa „Maze”, który powoduje psychozę i zamienia ludzi w zombie. Po czterech latach walki zostaje opracowane lekarstwo. Pozytywnie reaguje na nie 75% chorych. Są wyleczeni. Problem polega na tym, że pamiętają wszystko, co zrobili pod wpływem wirusa. I nie są zbyt dobrze przyjmowani w społeczności. Jeden z wyleczonych, Senan, zostaje przyjęty pod dach przez żonę swojego brata, który zginął podczas epidemii.
Dyskusja
możliwe spoilery
Film proponuje dość świeże podejście do tematu zombie. Tematu, który zdaje się, jest wyeksploatowany do granic możliwości i śmieszności. To podejście powoduje, że film ogląda się naprawdę dobrze i z zaciekawieniem. Mimo nieco standardowego podtekstu (o tym za chwilę), film potrafi zaskoczyć i nawet przestraszyć. Irlandia (bliżej nieokreślone miasto) jest pokazana, jako zwykłe miasto. Szare, nieco nudnawe. Bohaterowie z pozoru są zwykłymi everymenami, ale w miarę postepowania historii, poznajemy ich głębsze strony.
Wspominany podtekst jest dość prosty, ale sugestywny. I może trącić trochę liberalną polityką, ale jest prawdziwy. Chodzi o alienację „innych”. Do czego doprowadza izolacja, odepchnięcie grup społecznych przez ogół społeczeństwa. Pokazany jest proces zepchnięcia grupy ludzi niżej tego, kim są, niżej ich kompetencji, momentami – niżej niż obywateli, tylko ze względu na bycie „innymi”. Można to przenieść wprost do kryzysu imigracyjnego w Europie i tego, skąd bierze się radykalizacja. Film proponuje, moim zdaniem, dość poprawną diagnozę problemu. I mimo tego, że nadal jest to film zombie, to pokazuje w bardzo ciekawy sposób kondycję współczesnych społeczeństw wobec inności. Zwłaszcza w dobie polityki tożsamości i konfliktów kulturowych.
Film zasługuje tylko na jednego fuckersa. Za zakończenie, które mnie rozczarowało. Co prawda niesie ono za sobą kolejne refleksje na temat potencjalnego rezultatu systemowej i społecznej ksenofobii, ale umieszczenie w tym zakończeniu bohaterów było niepotrzebne i odrobinę głupie. Zatem jeden fuckers!