Słowo „współwłasność” pochodzi od słowa „własność”. „Współwłasność” bez „własności” nie ma sensu, lecz „własność” bez „współwłasności” ma. Słowo „współwłasność” zawiera w sobie człon „własność”, wskazując iż pojęcie własności poprzedzało pojęcie współwłasności. Właściciel ma pełną kontrolę nad własnością.
Współwłasność nie istnieje. Każda współwłasność jest w rzeczywistości ciągłą walką o kontrolę nad własnością.
Przykład: Mąż i żona kupują razem dom. Każde z nich wpłaca połowę potrzebnej kwoty. Po jakimś czasie mąż postanawia, iż w przeciągu 40 dni chce sprzedać dom. Żona nie chce tego robić. Po 40 dniach dom będzie sprzedany lub nie. Tak czy inaczej, któraś ze stron nie będzie mogła uczynić ze swoją własnością (połową domu), tego co chciała. Czyjaś wola zwycięży. Ktoś przejmie kontrolę nad „współwłasnością”.
Ta zasada odnosi się także, a może i przede wszystkim, do rodzaju „współwłasności” zwanego „własnością publiczną”.
Jeśli coś należy do wszystkich, to nie należy do nikogo.