Zima ledwie świat musnęła
pocałunkiem oszronionych ust.
Przyszła na boso,
z drżeniem rąk
i mroźnym oddechem poranka.
Za chwilę dzień i światło
się ciepłe rozleje.
I zniknie na zawsze
to piękno w kryształach zaklęte.
I Zima odejdzie z pochyloną głową.