Jechaliśmy busem w ośmioosobowym składzie. To był rodzinny wypad w Pieniny. Tego dnia podbiliśmy Wysoki Wierch.
Brat powiedział, że gdzieś niedaleko oglądał razem ze swoją drugą połówką piękny zachód słońca z widokiem na Jezioro Czorsztyńskie. Byli tu wcześniej na objeździe motocyklowym. Bodajże kilka tygodni przed naszą wspólną wycieczką, o której dzisiaj mowa.
Co prawda do zachodu słońca jeszcze sporo brakowało, a my mieliśmy w planach grilla w dalszej części dnia, więc nie chcieliśmy czekać do zachodu. Zatrzymaliśmy się w tym miejscu jedynie na chwilę, tuż przed rozpoczęciem złotej godziny.
Chmury były bardzo ciekawe. Wyraźnie wyróżniały się na tle głęboko niebieskiego nieba.
Przepuszczały sporą ilość promieni słonecznych. Samo słońce ukrywało się za ich strukturami.
Zrobiliśmy sobie krótką sesję zdjęciową. Każdy zrobił sporo zdjęć z wyjątkiem mojego brata. On należy do tych ludzi, którzy zapisują takie chwile głównie w swojej własnej pamięci.
Bardzo miło wspominam te chwile i cieszą mnie te zdjęcia. Krajobraz tutaj był dość prosty, ale same warunki zrobiły wystarczająco dobrą robotę.
Dobry warun potrafi zrobić różnicę i przekształcić nawet najprostszy krajobraz w coś niezwykłego. Trzeba tylko potrafić to dostrzec i otworzyć się na piękno tkwiące w szczegółach i wyjątkowości danej chwili.