Sezon narciarski zamknięty, dlatego w ramach miłych wspomnień wrzucam kadr z mojego ostatniego szusowania.
Tym razem wybraliśmy się do Zwardonia, gdzie ludzi na stoku praktycznie brak. Dlatego serdecznie polecam Zawrdoń-Ski. Rzecz jasna należy się liczyć z tym, że miejsca tak mało turystyczne nie mają wielu restauracji (w Zwardoniu nie ma nawet pizzerii), miejsc noclegowych, już nie mówiąc o imprezowaniach. My tego nie potrzebujemy dlatego dla nas to raj 🌄
Widoczność przez cały dzień dopisywała, więc oprócz emocji narciarskich mieliśmy także przepiękne widoki. Szczególnie spektakularny pokaz dało nam Słońce podczas zachodu. Działa się magia — co widać.
Wszystkie zdjęcia wykonane są przez mojego męża, bo ja jestem „narciarz zawodowy” i jazda absorbuje mnie tak bardzo, że na stoku nie wyciągam telefonu.
À propos: zna ktoś jakaś metodę na wyluzowanie? Bo jeżdżę jakbym połknęła kij 😅
Tak, znowu mnie lata świetlne nie było. Dlatego ponownie:
Cześć wszystkim!