Mój poprzedni post dotyczył mitów na temat żywienia kobiet karmiących piersią i tego ile rzeczy się niepotrzebnie przez to z diety eliminuje. Link do poprzedniego postu tu -> https://steemit.com/pl-kobieta/@annaburska/czego-to-jesc-nie-mozna-karmiac-piersia
Nie wiem czy to śniadanie, obiad czy kolacja... Michałek je raz co dwie godziny a czasem ma ciągi, że je kilka godzin z krótkimi drzemkami :). Podobno pierwsze miesiące często tak właśnie wyglądają.
Jeszcze raz, podsumowując poprzedni post - naszemu dziecku karmionemu przez nas piersią nic się raczej nie stanie od tego, że będziemy jedli surowe owoce i warzywa. Możemy sobie bez obaw pozwolić też na kawałek gorzkiej czekolady, czy filiżankę prawdziwej kawy. A już na pewno nasze dziecko nie będzie miało wzdęć od tego, że zjemy brokuła czy tzw. bigos! Nasze kanaliki w piersiach nie zatkają się od truskawek :).
Jak to trafnie zauważyła i podkreśliła mocno w swoim komentarzu Monika i też wspomniała o tym
należy pamiętać o tym, że w jedzeniu są alergeny i w 100% jednak nie jest tak, że nic nie może zaszkodzić. Odżywiając się zdrowo obserwujemy nasze dziecko i jak na to jedzenie reaguje. Jednocześnie powinniśmy przy tym pamiętać, że organizm młodego człowieka, który dopiero co opuścił bezpieczną przestrzeń w naszym brzuchu dopiero co się kształtuje (niedojrzałość aż do 3 roku życia układu pokarmowego) i jakiś drobny ból brzucha, duża ilość brudzonych pieluch nie tylko siusianiem jest u noworodków rzeczą całkowicie naturalną. Może też wystąpić trądzik noworodkowy, czy też nieco później trądzik niemowlęcy i nie ma sensu doszukiwać się w tych objawach przyczyn w naszym jedzeniu. Tak niestety robimy bardzo często i po kolei na własną rękę wyrzucamy kolejne produkty z naszej diety. Podobnie postępujemy w przypadku płaczu dziecka, szukamy przyczyny w tym co jedliśmy, a może warto przyjrzeć się raz jeszcze i poszukać innej przyczyny, np. niewystarczające zaspokajanie potrzeby bliskości dziecka, albo nie reagowanie na wczesne oznaki głodu? Może być takich powodów wiele, wyobrażam też sobie jak bardzo jeszcze niepewnie takie dziecko może się czuć na świecie, i że to też może być ewentualnie przyczyną płaczu, a nie od razu zjedzony przez nas pokarm.
Odnośnie kolek niemowlęcych wiele czytałam i chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi co do tego czym one są, jedni twierdzą, że są to problemy brzuszkowe wynikające z niedojrzałości układu pokarmowego, a druga strona twierdzi, że być może stres i nadmierna ilość wrażeń, bodźców wkoło dziecka. Ja nie wiem, póki co kolek u nas nie ma i mam nadzieję, że nie będzie! Kolki podobno i tak nie trwają dłużej niż do 12 tygodnia życia, czyli kończą się (o ile występują) z tak zwanym końcem czwartego trymestru ciąży.
Podobno na spożyty przez nas alergen dziecko zareagować może bardzo szybko. Najczęstszym takim alergenem jest białko mleka krowiego, a w następnej kolejności jajka. Czytałam też o jakichś alergenach krzyżowych... kombinacji może być bardzo wiele, dlatego najlepiej jakieś niepokojące nas objawy, jakiekolwiek, konsultować z odpowiednim pediatrom. Z odpowiednim dlatego, że różni lekarze mają różne opinie i niestety nie każdy korzysta z aktualnej wiedzy. Niektórzy nawet zaproponują w razie wystąpienia alergii odstawienie od piersi i w takim przypadku myślę, że na pewno należy iść do jakiegoś innego lekarza.
Nie ma czegoś takiego jak dieta mamy karmiącej, ale jednocześnie dziecko na jedzenie może zareagować alergią. Na pierwszy rzut oka to się kłóci, ale jak się mocniej zastanowić to to pierwsze po prostu polega na tym, że nie stosujemy karmiąc piersią jakichś specjalnych diet tylko dlatego, że karmimy, a po prostu się zdrowo odżywiamy.
Po czym poznajemy, że nasze dziecko może mieć alergie? To mogą być przykładowe objawy:
- krew w stolcu,
- zmiany skórne (ale nie ten trądzik noworodkowy czy niemowlęcy, jeśli mamy wątpliwości to najlepiej jak oceni to za nas ktoś wykwalifikowany),
- brak przyrostu masy ciała,
- biegunka,
- wymioty
- nieprawidłowy kolor stolca (biały, czarny lub czerwony) - prawidłowy można sprawdzić jak wygląda w internecie, ja sprawdzałam, jak masz swoje dziecko to wolisz się upewnić, że na pewno wszystko jest w porządku i i takie zdjęcia jesteś w stanie oglądać bez większego skrzywiania się ;)
Jeśli coś z tych powyższych zaobserwujemy to zgłaszamy się z maluszkiem do odpowiedniego lekarza i tam już nas pokierują co ewentualnie dalej. Podobno eliminuje się alergeny, ale nie na cały czas, po jakimś czasie próbuje się do nich wracać, więc to nie jest tak, że nasze dziecko już zawsze będzie uczulone na to co jest teraz. Eliminacja jedno czy kilkudniowa i obserwowanie reakcji nie będzie miała większego sensu, bo alergen musi zniknąć z diety na co najmniej 2-4 tygodnie.
Nie ma to jak po ciepłej relaksującej kąpieli... :)
Tak jak też pisałam w poprzednim poście specjalistą w tym zakresie nie jestem, ale sobie czytam i staram się docierać do najnowszych informacji. Temat jest teraz dla mnie o tyle interesujący bo wiadomo, że mam teraz obok siebie małego człowieka, którym się staram opiekować najlepiej jak potrafię. Póki co ja żadnych niepokojących objawów nie zauważyłam i mam nadzieję, że reakcje alergiczne opisane wyżej nas ominą. Mój wpis ma dosyć luźny charakter i należy traktować go właśnie też w taki sposób, trochę tak jakby dowiedzieć się o tym wszystkim co napisałam podczas rozmowy przy kawie z koleżanką, coś w tym rodzaju :)). A ja nadal tych testów na tolerancje pokarmowe sobie nie zrobiłam, a laboratorium, w którym mogę to wykonać mam od siebie w odległości zaledwie 500 metrów! Chyba najwyższy czas zrobić te badania i sprawdzić na jakie produkty jak mój organizm reaguje i czy ewentualnie jest coś co powinnam ze swojej diety wykluczyć.
Dodatkowo dla zainteresowanych polecam też zajrzeć do tego artykułu na temat alergii pokarmowych u niemowląt-> https://mamaginekolog.pl/alergia-pokarmowa-u-niemowlat/