Wróciłam
„A kiedy chcieli wrócić do Fiordów i do żon, nie było już powrotu najbliżej było dno”
-ballada o wikingach
Powroty faktycznie są ciężkie, trudne, czasami bolesne – życie ogólnie jest trudne, szare, długie i do dupy jak to powiedział jeden znany aktor. Jednak nikt nie powiedział że będzie bolało, że każdy napotkany człowiek na naszej drodze będzie głaskał nas po głowie i mówił “oooo jakiś ty biedny …”. No cóż … nie do końca tak jest. Jak wiadomo sprowadziłam się do Łodzi … UĆ kurwa UĆ jak to rzekł Cezary Pazura – taaaak … Mentalność ludzi dziwna, roszczeniowa, twórcza, chamska, czasami zła i generalnie bolesna. Poziom mojej frustracji narastał i narasta nadal w niektórych aspektach.
Ale…
Istnieją wyjątki i to własnie te wyjątki tachają za mną spaloną lodówkę lub dzwonią i pytają czy zjadłam śniadanie. Bym poczuła się bezpiecznie na pomoc ruszyli przyjaciele - tak po prostu zwyczajnie i po ludzku. Oczywiście świat zweryfikował też ilość przyjaciół … no cóż … jakoś mi nie żal. Ci co są skutecznie stawiają mnie na nogi. Od zera budują ze mną wszystko to co ważne i od zera uczą mnie zaufania do ludzi i do świata. Czasami ogarniają to czego ja nie jestem w stanie ogarnąć. A kiedy mam sraczkę życiową czy jak kto woli “fu cup” to dają kopa w rzyć, składają do kupy i każą napiąć bicka bym nie jęczała …
Co się stało ?
W szczegóły mojej skromnej egzystencji nie wchodźmy, nie chcę nikogo tutaj by układał moje klocki i mówił mi jak mam żyć. Nie jestem gotowa na to by mówić o tym wszystkim. Dziękuję, pozdrawiam, temat zamknięty i Ci co mają wiedzieć - wiedzą. Jednak fakt faktem jestem wdzięczna tym parunastu osobą za to co że się tak dopominają o moją pisaninę i paplaninę - 75 wiadomości, 2 rozmowy telefoniczne, sms i wszystko to co ważne, czyli bezinteresowne wsparcie. Dziękuję to dla mnie więcej warte niż wagon czekolady!
Daję radę !!!
Chyba nie to żebym prawie podniosła się z łopatek i przeturlała na brzuch … niee no skądże znowu. Tu w tej brzydkiej Łodzi jest jak wiadomo i to on w sumie ogania mój wszechświat, upewnia się czy zjadłam śniadanie obiad itd. Ostatnio nawet pyta czy wstałam z łóżka … - Nie wiem jak bym sobie poradziła bez tych kilku słów „dasz radę, jesteś silna”, pewnie zbierałabym się do kupy dłużej … Kolejne osoby, które mi ratują skóre to załoga Burgerowni gdzie pracuję i odbijam się od chujowego dna marazmu i bólu dupy wszelakiego. Ważne, że mam pracę, cała reszta ujdzie w tłoku. Dbają o mnie jak o członka rodziny. Upewniają się że mam na czynsz, migawkę (tak w Łodzi nazywa się bilet miesięczny/karta miejska) i inne rachunki. Tak więc jestem bezpieczna, a oprócz tego mam czas sobie jeszcze gdzieś dorobić i nagle pracuję 14h dziennie!!! Wooow tak wiem straszne i wyglądam jak Zombie, no ale ostatnio pracowałam w 2 miejscach na raz. Rano robiłam za terapeutę zajęciowego w PRYWATNYM domu opieki Seniora – O tym będzie tekst !!! Jupiii i meksykańska Fala będzie tekst o :NIESPRAWIEDLIWOŚCI I STAROŚCI!!! Jak już mówiłam, pracowanie po 14h jest dzikie, ciężkie i obciążające dla organizmu. Dlatego wracam do rękodzieła, samodoskonalenia się i oczywiście do pisania dla Was, moich wiernych towarzyszy moich perypetii. Jako, że za pasem certyfikacja Państwowa na instruktora terapii zajęciowej to będzie dużo tekstów dla @GlodniWiedzy. Głównie te około medyczne ciekawsze tematy. W przygotowaniu są teksty o “syndromie zachodzącego słońca”, Zaburzenia odżywiania czyli spektrum anorektyczko-bulimiczne, Prawda i Mity i wiele wiele innych tekstów … Zaciekawieni??
A co będzie dalej na profilu?
Rozpocznę rozbudowę Tagu #pl-niepelnosprawnosc, bo kto się oswoi ten się nie boi. Skończę serię o stażu, opowiem o świecie ciszy i o tożsamości Głuchych – wejdą nowości, a mianowicie dni tematyczne i w nich będą teksty o perypetiach moich, rękodziele szkolnym i innych rzeczach z mojej nowej rzeczywistości. Na przykład teksty o „Moim magicznym domu” gdzie tak jak w piosence “wszystko się zdarzyć może" łącznie z pożarem lodówki, nieszczelnym kominem i uciekającym freonem “gdzieś lecz nie wiadomo gdzie …”
Plan na życie
Przetrwać, trzymać umysł w klatce by nie zwariować … Działać zadaniowo … Trochę się zmienił plan co do wydania książki, bo Ministerstwo Kultury i Sztuki zrobiło tajny konkurs na stypendium twórcze i odtajniło go 19 września, a do dwudziestego był termin zgłoszeń … tak że ten no, lekko nie pykło.
„A jutro drzewa i tak będą rosły i rosły” – Konfucjusz
Pokrótce to tyle - może i aż tyle, ale już wiecie że tym razem kolorowo nie jest i nie było. Z założenia teraz będzie lepiej, bo jak nie to szczęście sama sobie namaluję!!