Post nie ma na celu nikogo urazić. Wrażliwe osoby nie powinny go czytać.
JAK MÓWI SIĘ, ŻE JEST?
Jak odróżnić kobietę atrakcyjną od nieatrakcyjnej? Które kobiety mogą naprawdę czuć się atrakcyjne, a które nie powinny? Niestety, świat stoi na głowie również w tym temacie, a ludzie mają w głowach niezłe szambo. Już OBJAŚNIAM.
Mamy XXI wiek. Wszechobecny Instagram, modelki, aktorki i inne „piękności”. Co myśli sobie młoda dziewczyna? Pragnie im dorównać. Chce być taka jak one. Nie jak jej mama, nauczycielka, koleżanka. Porównuje się do najlepszych. A wtedy co widzi w lustrze?
Wybrałam na wzór Barbarę Palvin, ponieważ idealnie pasuje do omawianego przeze mnie tematu. To 24-letnia węgierska modelka, posiada 8,1 mln obserwatorów na Instagramie i jest wzorem dla naszych polskich nastolatek (zrobiłam staranny research..).
Ile widzimy dziewczyn dorównujących jej urodą? (Szczerze) niewiele. A wszystkie do tego dążą. Poprzez kupowanie drogich kosmetyków, stosowanie przeróżnych diet odchudzających, noszenie seksownych strojów i publikowanie zdjęć w mediach społecznościowych. Czy to pomaga? NIE BARDZO. Z doświadczenia mówię – NIE BARDZO.
W czym leży problem? Pewnie w psychice. Głośno się mówi o seksownej pewności siebie, więc taka dziewczyna po zastosowaniu materialnych trików aby podnieść pewność siebie postanawia przejść na inny wymiar, aby stać się bardziej „wartościowa”. Następny krok --> cel w psychikę. Działania w sferze niematerialnej. Co pierwsze przychodzi do głowy? Poszukiwanie komplementów i uznania otoczenia. Dziewczyny prowadzą rywalizację, więc celem nie padają pochwały koleżanek a uwielbienie chłopaków. I tutaj się zaczyna pragnienie męskiej uwagi. Nie chodzi o znalezienie Tego Jedynego a o zdobycie uznania jako Miss Piękności. Jak trzeba wyglądać? Sexy!
Po zastosowaniu wszystkich przygotowań – wysokich szpilek, krótkiej spódniczki/obcisłych spodni, dużego dekoltu, oraz brania udziału w wielu randkach i znalezieniu chłopaka zaczynają się kolejne schody, bo całe starania pewności siebie nie dodały! A odpowiedź na pytanie „czy jestem wartościowa?” nadal często w głowach dziewczyn brzmi „nie”. Co wtedy należy zrobić? Zdobyć jak najwięcej „osiągnięć”. O jakich osiągnięciach mówię? Zdobytych chłopakach = tych, z którymi się prześpi. Niestety dziewczyny często chwalą się swoimi „zdobyczami”, pomimo że przypisuje się tę cechę FACETOM.
Jeśli wydaje się to niezrozumiałe, mogę nazwać to w inny sposób. Bardziej ordynarny. Młode dziewczyny nie znające swojej wartości, takie, które nie zbudowały swojej pewności siebie starają się być bardziej tzw. fuckable. Im „ładniejsza” i „seksowniejsza” (= łatwiejsza) tym jest bardziej wartościowa. Jak to się kończy? Dziewczyna traci na prawdziwej wartości, bo w końcu wolimy to, co jest unikatowe, a nie to, co mogą mieć wszyscy. Najładniejsza buzia i najzgrabniejsze ciało może stać się obiektem zbyt „ogólnodostępnym”. Starania kończą się na (często nieświadomej) depresji i śmiertelnym niedowartościowaniu.
Niestety w oczach wielu kobiet trwa prawdziwa rywalizacja, która „zaliczy” większą ilość mężczyzn. Bycie bardziej „fuckable” staje się celem, do którego dążą. Stąd roznegliżowane ciała, udostępnione zdjęcia podchodzące pod (soft) porno, oraz zachowania często pruderyjne. Naprawdę wiele kobiet chwali się swoimi dokonaniami i statystykami.
JAK JEST?
Czy atrakcyjność kobiet jest oceniana przez pryzmat ilości partnerów seksualnych? NIE. Atrakcyjność dotyczy zarówno zachowania i wyglądu, jednak nie ma niczego wspólnego z seksualnością. O cechach charakteru nie będę się wypowiadać (uważam, że to często kwestia gustu i chemii, a sam temat prowadzi do długich dyskusji). Skupię się na tym, co WIDAĆ. Co można udowodnić naukowo.
Mieszkam pod jednym dachem z artystą, dzięki czemu zdobyłam odpowiednią minimalną wiedzę, aby napisać o kanonie piękna, który – chcąc nie chcąc – sprawia, że niektóre osoby (omawiam przypadek kobiet) są atrakcyjne.
Czasami widzimy kogoś i od razu wiemy, że jest atrakcyjny, jednak trudno nam wskazać konkretne cechy, które na to wpływają. Nawet porównując do osoby „nieatrakcyjnej” czasami trudno to wyłapać… Biust? Talia? Biodra? Nic z tych rzeczy! Najważniejsza jest twarz! Jeżeli kobieca twarz posiada klasyczne/kanoniczne cechy to będzie uznana za piękną. Łatwo to rozpoznać i wcale nie chodzi o kolor oczu, włosów czy rozmiar ust. Najważniejsza jest czaszka. Posiłkując się materiałami Looks Theory pragnę przedstawić wam najbardziej BRUTALNĄ prawdę.
Czaszka Anioła i Czaszka Wiedźmy
Mamy do czynienia z dwoma typami budowy czaszki. Pierwsza to atrakcyjna – ANIOŁA (po lewej), druga to ta powszechna – WIEDŹMY (po prawej) (to porównania pomagające wytłumaczyć temat, nie mają na celu nikogo obrazić!). Czym się różnią?
Oto kluczowe różnice:
- nos ANIOŁA – zadarty, kąt nosowo-wargowy ma około 120 stopni, nos WIEDŹMY – prosty, długi, kąt nosowo-wargowy ma około 90 stopni,
- górna warga ANIOŁA – wypukła, górna warga WIEDŹMY – płaska/równa,
- żuchwa ANIOŁA – wydłużona, napięta, żuchwa WIEDŹMY – opadająca, wklęsła ,
- środek twarzy i dół ANIOŁA – wysunięty do przodu, środek twarzy i dół WIEDŹMY – cofnięty, opadający,
- twarz ANIOŁA zajmuje niewiele miejsca, twarz WIEDŹMY jest większa (w stosunku do głowy).
Jest to najłatwiejsza klasyfikacja, opisująca kobiecą urodę. Niestety nie da się zmienić z WIEDŹMY w ANIOŁA bez wizyty na stole operacyjnym. Jeżeli posiadasz czaszkę ANIOŁA, jesteś wizualnie atrakcyjna. Jeżeli jednak bardziej przypominasz WIEDŹMĘ, brutalna prawda zasad klasycznego piękna jest taka, że nie jesteś atrakcyjna. Dołująca informacja, jednak są rzeczy, na które wpływu nie mamy, a należy się z nimi pogodzić. Przeciętna kobieta mogłaby być załamana, gdyby jej urodę ocenił artysta lub chirurg plastyczny, opierając się na kanonie piękna. Niestety, bardzo trudno mu dorównać i każda ma coś do poprawy.
Barbara Palvin również ma "czaszkę ANIOŁA", tak jak większość sławnych kobiet.
Czy to powód do rozpaczy? Nie. Czy świadczy o braku atrakcyjności? Możliwe. Jednak atrakcyjność NIE RÓWNA się kobiecej wartości!!
JAK POWINNO BYĆ?
Podobno ludzi nie powinno się oceniać po wyglądzie - i - podobno mówią tak tylko brzydcy ludzie („Kłamca, kłamca” 1997). Uważam, że atrakcyjność kobiet polega na połączeniu urody fizycznej, z szczerym poczuciem własnej wartości i wysoką moralnością. Jeżeli masz ładny uśmiech, porządek w głowie i wielkie serce – jesteś atrakcyjny. Niezależnie od płci. Te zasady działają dla OBYDWU płci.
Ponieważ powyższy akapit odpowiada na pytanie zadane w tytule, pozwolę sobie dodać bardzo subiektywną opinię.
Nie zgadzam się z określeniem kobiet jako „płci pięknej”. Jest tyle samo pięknych kobiet, co mężczyzn. Porównując najprzystojniejszego mężczyznę do najładniejszej kobiety nie widzę różnicy w atrakcyjności. Tak samo porównując najbrzydszych przedstawicieli płci – poziom wyrównany. Znaczy to o jednym… różni nas mniej niż myślimy :)
Pisząc ten post chciałam zwrócić uwagę na niewłaściwy stosunek do atrakcyjności kobiet (szczególnie z damskiego punktu widzenia). Druga sprawa, chciałam podzielić się ciekawostką urodową „okiem artysty” – temat jest niezwykle pasjonujący, jak i dołujący. Zapraszam do dyskusji.