Nie wierzę, prawie przegapiłam konkurs, w którym obraz może wziąć udział w szrankach na równi ze słowem!
No właśnie, ponieważ prawie przegapiłam, ale przegapić nie chcę, "mój waran i ja" jesteśmy straszliwie improwizowani na skutek braku czasu i przygotowania. Wyszedł z tego bardziej pomysł na warana, niż waran, taki hipotetyczny przyczynek do rozwinięcia w sensowną grafikę w wolnym czasie. Ale skoro - o ile się orientuję - nikt inny nie postawił na obraz, to mój będąc najgorszym, będzie jednocześnie i najlepszym, a co! Miejcie! Myślę, że w razie potrzeby da się "odzobaczyć" ;)
format:A4
technika: tusz na kartce do ksero
(Matko, co za ból! A w domu nawet jest papier akwarelowy, tylko trzeba pamiętać, że się go ma. Szczęśliwie kartka jakoś przetrwała bez dziur.)
Waran konkursowy na Ślinotok#1 w kategorii II - wizualizacja statyczna
I wiecie co? Jakikolwiek nie byłby efekt końcowy, siedzenie z tuszem nad rysunkiem jest bardzo przyjemne, polecam każdemu :)