Hejka, to znowu ja. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moją przygodą jaką jest czytanie. Zacznijmy może od dzieciństwa. Jak chyba każdy wie, dzieci dzielą się na dwie kategorie: te szalone i te bardziej szalone. Każde dziecko lubi się bawić, niektóre lubią wspinać się po drzewach, a inne wolą spokojniejsze zabawy takie jak lalki.
"Te bardziej szalone" jak to ujęłam wcześniej nie mają czasu na jakieś tam książki
"pffffff, komu się chce tracić na to czas?"~ moja autentyczna wypowiedź.
(Oczywiście tutaj można spekulować, lecz mówię to z własnego doświadczenia, gdy komputer był jeden na całe miasto, a i tak nikt nie korzystał, bo wszystkie dzieci bawiły się na podwórku lub zabawkami w domowym zaciszu... w sumie zacisze to nieodpowiednie słowo, raczej "głośne, domowe zacisze" )
Więc ja byłam jedną z tych dzieci, które wracają do domu z połamanymi rękami lub innymi kończynami. Jak pewnie można się domyślić z wiekiem to minęło, a właściwie obróciło się o 180*. W ostatniej (tu mogę się mylić) klasie podstawówki stałam się stonowanym i poważnym dzieckiem, które nadal było sceptycznie nastawione do literatury (jak wspomniałam we wcześniejszym poście) przez lektury szkolne, które nie sprawiały przyjemności z czytania.
Komu się przecież chce czytać "Krzyżaków"?
Jednak moje zbliżenie do książek zapoczątkował film "Harry Potter i Kamień Filozoficzny".
Moja fascynacja była niezmierna aż tak, że musiałam sięgnąć po książkę. Skończyło się na tym, że przeczytałam całą serię kilka razy, a moja domowa biblioteczka zapełniona jest książkami. Jeśli chcecie sprawdzić co czytam zapraszam na platformę lubimyczytać (JINXX), znajdziecie tam moje ostatnie zdobycze książkowe oraz moje opinie na temat niektórych.
I właśnie tak od kilku dobrych jestem nałogowym czytaczem książek.
A u Was jak się zaczęło? Jaka była Wasza pierwsza książka przeczytana z własnej nieprzymuszonej woli? Podzielcie się w komentarzu, z chęcią przeczytam.