Witajcie
Dzisiaj trochę z innej beczki, jako, że natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł, dotyczący związku ponadprzeciętnych zdolności z zaburzeniami psychicznymi.
Od wielu lat naukowcy, psychiatrzy próbują dowieść, że pomiędzy geniuszem, a chorobami związanymi z zaburzeniami psychiki istnieje bardzo silna zależność. Napisano na ten temat wiele prac naukowych, z których wynika, że taka zależność faktycznie może istnieć. Czy oznacza to, że każdy genialny artysta, naukowiec czy też wynalazca był chory psychicznie??
Prawdopodobnie nie.
Jednak, już nawet Arystoteles twierdził, że nie istnieje geniusz bez szaleństwa. Osoby z różnymi zaburzeniami mózgu, faktycznie mogą cechować się dużo większą kreatywnością, co może przekładać się na ich działania, często nie zrozumiałe dla większości osób. To, że ktoś zapada na jakiś rodzaj choroby "duszy", często związane jest również z ponadprzeciętną wrażliwością, zazwyczaj tacy ludzie, mają skłonności do analizowania siebie i świata, często są samotnikami, których nie rozumie otoczenie.
Do podobnych wniosków, co Arystoteles, doszedł również słynny włoski psychiatra Cesare Lambroso, którego długoletnie badania mówią o tym, że pomiędzy geniuszem a obłędem istnieje bardzo cienka granica. Balansowanie na tej granicy, pozwala geniuszom w miare normalnie funkcjonować, a zarazem tworzyć dzieła, które zmieniają świat.
Podsumowując, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, że wszyscy genialni ludzie byli w jakiś sposób upośledzeni psychicznie, jednak nie można tego całkowicie wykluczyć, gdyż jak wiadomo ludzki mózg kryje wiele tajemnic, które do dnia dzisiejszego nie zostały wyjaśnione.
Istnieją również badania, które mówią, że każdy ma w sobie "gen genialności". Trzeba go tylko odkryć i uaktywnić:)
I tego się trzymajmy:), że każdy z nas może stworzyć coś niepowtarzalnego:)
Pozdrawiam Was serdecznie i do usłyszenia:)