Ostatnio obiecałam, że dodam nowy post z serii "Co nowego w ogrodzie" i stało się to, co można było przypuszczać: nie wyrobiłam się 😆
Ale nic straconego, zdjęcia są zrobione więc mamy połowę sukcesu 😁
Zaczynamy jak zawsze od kwiatków, które moim zdaniem nie robią takiego wrażenia jak owoce czy warzywa, ale może dlatego, że patrzę przez pryzmat "użyteczności" (?). Podziwiam to, co mogę sama wykorzystać, choć przyznam, że kwiatki nie są wcale takie niepotrzebne. Gdy podejdzie się bliżej kwiatków słychać tylko wielki brzęk pszczół, co samo w sobie mówi, że pełnią one wielką rolę.
Ale przejdźmy do tematu :)
Zdjęcia robiłam w "ciemniejszym" klimacie, bo uważam, że idealnie podkreśla kolory, które powinny być podkreślone. Dajcie znać jak Wam się podoba :D
(bez Bonnie zdjęcie byłoby mało interesujące 😅)
Róża została zmaltretowana przez burzę, która ostatnio przeszła. Mam nadzieję, że może chociaż troszkę się podniesie "na nogi"
I przechodzimy teraz do warzyw i owoców.
Odmian jabłek to my mamy uhuhu na ogrodzie, ale nie chciało mi się robić zdjęć ich wszystkich. Zrobię zdjęcia gdy tylko będziemy je zbierać.
Uwielbiam smak agrestu w tym momencie. Jest słodki w środku, ale kwaśny na wierzchu. Jedynie tata u nas woli wszystko słodkie więc zostawiamy mu takie kompletnie dojrzałe. Choć nie wiem, czy cokolwiek mu zostanie w takim tempie 😂
A papryki rosną tak:
albo tak:
Ajjj, zdjęcie się nie wyostrzyło 😣 Ale myślę, że mogę je tutaj dodać, bo widać zarys i to, co chciałam pokazać
No i to jest koniec. 39 zdjęć, jeśli dobrze naliczyłam 😮 Za jakiś czas pokażę, co znowu się zmieniło, a myślę, że pozmienia się dość dużo, bo pogoda obiecuje super efekty 🌞🌻