Jak byłem w liceum, moje zainteresowanie zaczęło krążyć wokół gier fabularnych. W bibliotece publicznej pytając o jakąś ciekawą lekturę, otrzymałem śliczną perełkę: Oko Yrrhedesa! Książka spisana piórem wielkiego polskiego fantasty Andrzeja Sapkowskiego, była mała i podniszczona, ale na maksa rozbudziła moją ciekawość światem "Role Play".
Razem z kolegami planowaliśmy sesje RPG, a że żaden z nas nie chciał być Mistrzem Gry to ustaliliśmy, że będziemy zmieniać się w tej roli. Zafascynowany światem Neuroshima stworzonym przez polaków, przygotowałem się do sesji, która okazała się totalnym fiaskiem. Scenariusz, który wybrałem, okazał się mało pociągający i już po pierwszych kilku scenariuszowych zdarzeniach, grupa stwierdziła, że wątek jest nudny i pojechała się zabawić w mieście :) Brak przygotowania na kierunek rozwoju akcji szybko uświadomił mi, że improwizacja jest bardzo trudną sztuką.
Postanowiłem się nie poddawać i bardziej przygotować się do przyszłych sesji obmyślając niezobowiązujące i ekscytujące misje poboczne. Oto jedna z nich:
"Baza wojskowa"
Idąc całą grupą przez targ, na którym roiło się od żebraków i handlarzy złomem, zaczepiła Was postać stojąca w cieniu, opierająca się plecami o mur,
.- Podejdźcie tutaj. - rzekł mężczyzna, którego twarz naznaczona była okropną blizną.
.- Powiem Wam gdzie znajdziecie to czego tak szukacie, ale najpierw musicie coś dla mnie zrobić. Znacie organizację Valkiria? Tak, te sukinsyny nie chciały mnie przyjąć w swoje szeregi, a ponadto jakiś generalik wymyślił sobie, że jestem szpiegiem Molocha! - nieznajomy dotknął blizny na twarzy. - Teraz chcę się odegrać!
Nieznajomy zaprowadził Was w ciemną uliczkę, po czym wspiął się po zardzewiałej drabinie na dach. Zauważasz, że mężczyzna nie ma ręki, a mimo to zgrabnie i szybko wszedł na samą górę. Nieznajomy najwyraźniej przygotował się na Waszą wizytę w mieście, gdyż na górze czekał, prowizorycznie zrobiony ze starych skrzynek, stolik.
-Kim jesteś? - spytałeś
-Ach najmocniej przepraszam, nie przedstawiłem się. - mężczyzna zarechotał - Nicolas, jestem Nicolas Harden.
Gdzieś już słyszeliście to nazwisko, ale żadne z Was nie ma pojęcia gdzie. Nicolas odpiął kaburę i odłożył broń na stolik. Był to grawerowany Colt 1911. Obok pistoletu, położył i rozwinął odręcznie narysowaną mapę.
.- To jest baza Valkirii - powiedział ściszonym głosem - Znam drogę, którą dostaniecie się niepostrzeżenie na teren bazy i lepiej żebyście zostali niewykryci. Jeśli podniesie się alarm, to nie daję Wam wielkich szans. To mała kotlinka, a gdy zlecą się strażnicy będziecie jak mysz w pułapce. Waszym zadaniem jest odbicie więźnia, niejakiego Milo. To mój przyjaciel i świetny medyk, dlatego wiem, że jeszcze żyje. Cele więzienne są w głównym budynku, w piwnicy. Dróg ucieczki jest całkiem sporo. Tutaj jest hangar - Nicolas wskazał budynek oznaczony "3" - za pewne znajdzie się w nim kilka Humvee czy może nawet czołg. Drugą drogą ucieczki może być lądowisko, jeśli macie farta to znajdziecie zatankowany helikopter. Oczywiście możecie też wrócić wyjściem ewakuacyjnym, ale musicie uważać na snajperów, gdyż niedaleko jest brama i wartownia. Aaaa! Byłbym zapomniał. W zbrojowni leży mechaniczne ramie, które tęskni za swoim właścicielem - tutaj mężczyzna poklepał się po barku. - Byłbym wdzięczny gdybyście je przynieśli. To jak? Wchodzicie w to? Tak myślałem. Powodzenia.
Zależy mi na zwiększeniu swojego SteemPower, by mieć już własne 15 SP