Nie chcę mi się komentować Crowleya czy Laveya ale generalna myśl obu panów zmierzała w kierunku wolności myślenia, istnienia i tworzenia. Lucyfer - niosący światło, pomoc zaślepionym masom, aby wyrwać ich z ich niedoli. Diabeł wypowiadający wojnę Bogu poprzez podpowiedź w ogrodzie Eden - "będziecie tacy jak Bóg, znający dobro i zło". Wszystko to jest oparte na jednym - wypowiedzeniu pewnego buntu. Pycha zawsze prowadzi do takiego bym powiedział - wypowiedzenia porządku. Czy przypiszemy to Crowleyowi i Laveyowi czy innym ludziom z przeszłości którzy chcieli przejść na stronę Szatana - zawsze chodzi o jedno - wolność w ich własnym mniemaniu. Tylko o to chodzi. Nie widzę sensu analizy każdego dogmatu każdego oszołoma. Równie dobrze pojawi się jakiś nowy wariat - który nieco przemaluje kolory satanizmu, buntu i wolnej myśli - bo to jakby w jednym się zamyka w mojej opinii. Piekła nie ma hulaj dusza. Wąska jest droga prowadząca do zbawienia, szeroka prowadzi na zatracenie.
RE: Satanizm Laveyański - podstawy